„Janusze” z Kraftem roku 2018!

fot.: https://www.facebook.com/Browarwaszczukowe/

No i lekko gruchnęło w polskim krafcie. A wszystko przez wyniki tegorocznego Konkursu Piw Rzemieślniczych. Niby początkowo całość szła zgodnie z planem; przewodniczący jury – Tomasz Kopyra – odczytywał poszczególne kategorie nagród, gdzie nie w każdej wszystkie miejsca były obsadzone; piwowarzy i browarnicy odbierali swoje medale; część była zadowolona; część pewnie mniej, itd. itd. Ot sytuacja podobna do tej sprzed roku czy dwóch. Wydawać by się mogło, że nic nikogo nie zaskoczy. Aż tu nagle przyszło do ogłoszenia wyników najważniejszych, czyli wyników „Kaftu roku 2018”. Nagrody, jaką powinno zdobyć piwo najlepsze z wszystkich, najgodniejsze i najwspanialsze, i najcudniejsze i w ogóle naj! I teraz w tym miejscu zapewne większość spodziewała się sztosa-ciężarowca, wymrażanego siedemnastokrotnie w beczkach bo rumie, wyłowionych z pirackiego galeonu, zatopionego w wodach Atlantyku. Ja w sumie też się tego spodziewałem, niemniej kiedy ogłoszono, iż nagrodę tę zdobywa Janusz Moczywąs z Browaru Waszczukowe, czyli dortmunder export, kąciki moich ust powędrowały ku górze. Co było tego powodem? Już spieszę z wyjaśnieniem.

Na początku trzeba sobie zadać pytanie czym w ogóle jest wspomniany „Kraft roku”. Niestety organizator konkurs nie opisuje dokładnie tejże kategorii na swoich stronach i w regulaminie. W tymże dokumencie znajdziemy jedynie zapis, informujący nas o tym, w jaki sposób nagroda zostanie przyznana: „Spośród zwycięskich piw w poszczególnych kategoriach, po dodatkowej degustacji, Grand Jury KPR 2018 wyłoni w trybie debaty i głosowania jawnego piwo, które otrzyma tytuł Kraft Roku 2018 (…)”. Tylko tyle i aż tyle. I teraz wyobraźcie sobie ok. 50 piw ze złotymi (albo prawie złotymi 😛 ) medalami w każdej kategorii, spośród których sędziowie wybierają to jedyne, najwspanialsze piwo. Jeśli kierowalibyśmy się przeświadczeniem, iż tytuł „Kraftu roku” winien trafić do autora najbardziej złożonego, najbardziej degustacyjnego trunku spośród tych kilkudziesięciu, to na wstępie możemy odstrzelić 90% pozycji bez ich próbowania. Wśród nich znajdzie się z pewnością Janusz Moczywąs, bo przecież zwykły lager niemiecki bankowo przegra z kretesem z chociażby brokreacyjnym Potion #2 (na którego ja osobiście stawiałem 😉 ). Bankowo, o ile weźmiemy kryteria, opisane przeze mnie wcześniej. A tychże wyznaczników jury zwyczajnie nie może, powtarzam – NIE MOŻE brać pod uwagę. Nie po to stworzono taką liczbę kategorii, aby móc wyłonić wśród nich tych najlepszych. I tak mamy na przykład kategorię „Imperialny Stout/Porter leżakowany w drewnie” czy „Specjalny Porter Bałtycki”. To chociażby tutaj powinniśmy szukać najlepszych, degustacyjnych sztosów, a nie w „królewskiej kategorii”.

No ale co z tym „Kraftem roku”? W mojej ocenie, skoro mówimy o nagrodzie, jaka jest przyznawana za najlepsze piwo spośród 50 najlepszych piw z każdej kategorii, to nie możemy dyskryminować żadnego za to, iż nie jest na tyle złożone, aby wyczerpywać znamiona definicji sztosu. Dla mnie „Kraft roku” to piwo, któremu nic nie brakuje, które jest najlepsze w swoim stylu i które wyróżnia się na tle innych. I czy takim piwem nie może być „zwykły” pils czy chociażby tegoroczny zwycięzca, czyli dortmunder export? Może! Baaaa, jestem zdania iż ten wybór pokazuje, jak bardzo bogaty i złożony jest świat kraftu. Pokazuje też pewną równość, której czasem mi brakuje. Być może kojarzycie pastę o piwnym neoficie, wywyższającym się pośród zwykłych pijaczy piwa? Jeśli tak, to czy chcieli byście, aby tak Was postrzegano? Ja niekoniecznie, stąd też osobiście identyfikuję się z wyborem jury i absolutnie nie jestem zdziwiony, chociaż może nieco zaskoczony. Zaskoczony na plus.

Janusz Moczywąs przez najbliższe dni zapewne dostarczy sporo emocji i pewnie wywoła wiele dyskusji wokół tego tematu. I dobrze, bo może komuś to otworzy oczy; być może niektórzy zaczną bardziej doceniać style, których brakuje na sklepowych półkach? O jak marzy mi się, aby wypuszczano więcej dry stoutów, pilsów, bocków czy lagerów niemieckich. Bo kraft to różnorodność, jaką powinniśmy mieć nie tylko w setkach różnych odmian India Pale Ale’i, ale i w każdym stylu z osobna. I mam nadzieję, że nie będę osamotniony w takiej postawie. Brawo Waszczukowe, brawo KPR, brawo polski kraft!

PEŁNA LISTA NAGRODZONYCH

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s