Chmielobrody poleca – odc. 2

Dzisiaj mamy środę, siedemnasty stycznia dwa tysiące osiemnastego roku, a więc pora na kolejny odcinek „Chmielobrodego poleca”, którego bohaterami zostali:

Browar Pinta
Browar Raduga
Browar Golem

Reklamy

Browar Hoppy Lab – Rzemieślnicze Klasyczne

Często browary rzemieślnicze w swoich ofertach zapominają o tak zwanych piwach „entry-level”. Wiecie, chodzi o dobrze zrobione pilsy, przyjemne piwa pszeniczne, solidne lagery czy nieskomplikowane pale ale’e. I ja to poniekąd rozumiem, bo większość tych, którzy chociaż odrobinę wsiąkli w świat piwnego kraftu częściej sięga po solidnie nachmielone i pojechane wynalazki, niż po bocka czy hellesa. Na szczęście od pewnego czasu obserwuję tendencję rzemieślników do warzenia klasyki czy właśnie mało złożonych „górniaków”. Sam od czasu do czasu lubię sięgnąć po tego typu tematy, a dla osoby na co dzień nie mającej styczności z „ajpami”, „ipami” i „risami” to już w ogóle będzie idealne wprowadzenie do krainy chmielem i słodem płynącej. I właśnie na te oczekiwania odpowiedział m. in. browar Hoppy Lab ze swoim Rzemieślniczym Klasycznym. Czy całość wypadła, jak należy? Sprawdźmy.

W tym miejscu warto zastanowić się, czego od takiego piwa powinniśmy oczekiwać. Z pewnością nie powinno być ono zbyt skomplikowane czy złożone. I właśnie takie ono jest. Aromat wypada dość ubogo w porównaniu z solidnie nachmielonymi IPA’ami, ale nadal może cieszyć. Sporo tutaj akcentów słodowo-zbożowych, z w tle przygrywającymi białymi owocami, przywołującymi skojarzenia z winogronami i białą porzeczką. Estry przyjemnie i subtelnie nęcą, ustępując jednak pierwszeństwa przyjemnej słodowości. Po kilku łykach zostałem utwierdzony w przekonaniu, że jest to naprawdę idealne piwo dla lubujących się w Tyskim czy Żywcu, a których chcemy przeciągnąć na kraftową stronę mocy. Rzemieślnicze Klasyczne jest lekkie, rześkie, ze szczyptą akcentów ziemistych, z mocno umiarkowaną goryczką i z białymi owocami w tle. Ot taki przyjemny i codzienny „pijus”.

Być może większość z Was powie „a po co nam takie nudne piwo? Gdzie tu chmiel, gdzie gorycz na poziomie miliarda IBU?”. Zaprawdę powiadam Wam – takie piwa, jak Rzemieślnicze Klasyczne są  nam po prostu potrzebne. Po pierwsze z pewnością trafią w gust części piwoszy, lubujących się w mniej złożonych piwach (ja osobiście znam kilkanaście takich osób). Po drugie dla części beer geeków (takich, jak ja) będą przyjemną odskocznią od codziennych „zmagań” z dokokszonymi „ipami” czy „barli łajnami”. Po trzecie Rzemieślnicze Klasyczne to naprawdę świetny trunek do wprowadzenia do świata kraftu. Ileż to razy widziałem krzywiących się „tyskopijców” (no offence, Bros. 😉 ), kiedy ktoś dał im spróbować dobrego West Coasta. Kubki smakowe trzeba po prostu przyzwyczajać do nowych smaków, a Rzemieślnicze Klasyczne będzie do tego po prostu idealne. 7/10

Chmielobrody kontra Browar Alternatywa

Zawsze kibicuję nowo otwartym browarom. Zwłaszcza, kiedy jest to browar fizyczny, z własnym sprzętem i zapleczem technologicznym. I dokładnie tak było w zeszłym roku, kiedy w kwietniu, w Rudzie Śląskiej swoje podwoje otworzył Browar Śląski Alternatywa. A co dzisiaj piszczy w browarze? Jakie plany mają na najbliższy kwartał? I w końcu jakie piwa browar obecnie leżakuje w beczkach? Tego dowiecie się z kolejnego odcinka „Chmielobrodego kontra…”

Piwny 2017-ty według Chmielobrodego

Koniec roku to w każdej branży czas podsumowań, refleksji i dumnego prężenia muskułów poprzez demonstrowanie różnego rodzaju liczb,  statystyk i wykresów. No chyba że ktoś nie zrealizował targetów i KPI’ów w określonych dedlajnach. Ale ja nie o korpo i korpo-języku przecież miałem…

Mając na uwadze ten ogólno-noworoczny trend osobiście i mnie wzięło na refleksje. I to na refleksje z góry zaplanowane! A przynajmniej zaplanowane było zbieranie danych do tychże wniosków. Otóż począwszy od stycznia minionego roku aż po ostatni dzień grudnia skrupulatnie odnotowywałem każde wypite przeze mnie piwo (od pojemności 100 ml, oznaczającej standardową próbkę degustacyjną po 750 ml), zapisując tym samym browar, styl oraz notę w skali od 1 do 10. OK, może w ostatnim kwartale tej skrupulatności nieco zabrakło i tym samym z zestawienia wypadło jakieś 30-40 piw, ale to tylko drobny procent, mieszczący się w standardowym błędzie pomiarowym. Więc jak mi osobiście minął 2017 rok? Zobaczcie sami.

W ciągu 365 dni udało mi się odnotować aż 952 spróbowanych piwa, ze 184 różnych browarów (w tym 70 browarów zagranicznych ze 140 piwami spoza granic III/IV RP oraz 114 polskich browarów, z 812 piwami, uwarzonymi rękami moich rodaków! Kooperacji naliczyłem 31). Jeśli chodzi o unikalne piwa, to w 2017 roku wypiłem w sumie 695 takich pozycji.

A co w takim razie powtarzałem najczęściej? Pierwsze miejsce okupiło Rye Wine Argentina autorstwa Browaru Pinta z aż 9 sztukami. W sumie się nie dziwię, bo już od premiery zapałałem do tego piwa i stylu ogromną miłością. Na drugim miejscu podium uplasowali się ex aequo Raduga ze swoim Trapezem,  Szpunt z ich przepysznym Imperial IPA – Wormhole oraz…. Kormoran z najlepszym piwem niskoprocentowym, jakiego dane mi było spróbować, czyli 1 na 100. Brązowego medalu nie przyznano, jednakowoż warto zwrócić uwagę na ostatnie cztery pozycje, gdyż nie często się zdarza, abym jakieś piwo miał ochotę powtórzyć:

Pinta – Rye Wine Argentina – 9 szt.
Raduga – Trapeze – 6 szt.
Szpunt – Wormhole – 6 szt.
Kormoran – 1 na 100 – 6 szt.
Zakładowy – Towar Luksusowy – 5 szt.
Brokreacja – The Alchemist – 5 szt.
Piekarnia Piwa – Mocna Góra – 5 szt.
Brokreacja – Wendigo – 5 szt.

Nieco inaczej wygląda sytuacja pod kątem najczęściej wybieranych przeze mnie piw z danego browaru. Bez przedłużania oto TOP 10:

  1. Brokreacja – 63 szt.
  2. Pinta – 48 szt.
  3. Raduga – 35 szt.
  4. Recraft – 27 szt.
  5. Artezan – 23 szt.
  6. Szpunt – 22 szt.
  7. Widawa – 21 szt.
  8. Golem – 20 szt.
  9. Birbant – 19 szt.
  10. Reden – 18 szt. | Deer Bear – 18 szt. | Zakładowy – 18 szt.

Teraz pora na najczęściej degustowane przeze mnie style piwne:

  1. RIS – 102 szt.
  2. Imperial IPA – 84 szt.
  3. AIPA – 57 szt.
  4. Baltic Porter – 52 szt.
  5. Sour Ale – 41 szt.
  6. New England IPA – 37 szt.
  7. IPA – 36 szt.
  8. APA – 34 szt.
  9. Black IPA – 33 szt.
  10. Pale Ale – 25 szt.

W 2017 roku pojawiło się także parę piw, które zgarnęły ode mnie maksymalną notę, czyli 10/10. I w sumie ciężko mi ocenić, które z nich było najlepsze, najwspanialsze i powinno dzierżyć koronę Chmielobrodego za całkowite powalenie mnie na kolana w ubiegłym roku. W sumie to rzecz mało istotna, więc bez zbędnego wylewania słów na klawiaturę przed Wami „Sztosy nad sztosy 2017 według Chmielobrodego” (kolejność przypadkowa):

Artezan – Samiec Alfa 2016
Omnipollo – Noa Pecan Mud Cake
Hoppin’ Frog Brewery – T. O. R. I. S. BA
Evil Twin Brewing – Molotov Cocktail
Łańcut – Zawisza Czarny Jack Daniel’s BA
Szałpiw – Buba Extreme Jack Daniel’s BA

Skoro mieliśmy piwa najlepsze, to pora na te, wypadające najsłabiej w całym zestawieniu (średnia ocena od 1 do 3). I żeby nie było – ogólny trend z roku na roku pnie się w górę, co pokazuje średnia ocena wszystkich odnotowanych przeze mnie piw na poziomie 7,11/10, więc i tak jest mega pozytywnie. W tym miejscu w dwóch przypadkach jestem pewien, iż był to wypadek przy pracy (Pinta i Stu Mostów), ale moja „dziennikarska skrupulatność” nie pozwala mi  na pominięcie tej statystyki:

  1. Pinta – Angielskie Śniadanie – 2/10
  2. Berliner-Kindl-Schultheiss-Brauerei – Märkischer Landmann – 2.5/10
  3. Stu Mostów – WRCLW Barley Wine – 3/10
  4. Kamienica – Archanioł – 3/10

PS

Powyższe nie uwzględnia odnotowanych piw koncernowych, które dzierżyły by palmę pierwszeństwa z Prażubrem na czele (wink, wink 😉 )

I to by było na tyle, jeśli chodzi o piwne refleksje 2017 roku. Domyślam się, że ten tekst napisałem w zasadzie, aby zaspokoić własną ciekawość, więc jeśli to czytasz, to chylę czoła, przybijam piątkę i bardzo dziękuję. Wasze zdrowie i po raz kolejny wszystkiego najchmielniejszego w Nowym Roku! Arghhhhhhhhhhhhhhhhhhhhhhhh!!!