Wywody Chmielobrodego – cz. 4

The Blogger 2017, czyli o co całe „halo”?

Dzisiaj będzie krótko. A przynajmniej taki jest zamysł. No bo ileż można napisać o tym, czym jest brokreacyjny „The Blogger 2017”? Chyba niewiele. Tylko czy aby na pewno? Ale od początku, bo przecież nie wszyscy muszą orientować się w temacie, prawda?

W zeszłym roku niejaki Jurek Gibadło aka. Jerry Brewery podczas wychylania kolejnych szklanek na premierze piwa Ale Cocones (kooperacja Alebrowaru i Artezana – przyp. aut.) przekonał piwowara i właściciela browaru Brokreacja – Mateusza Górskiego – do pewnego konceptu. W skrócie: uwarzmy odjechane piwerko wraz z innymi blogerami, nazwijmy je The Blogger i machnijmy premierę tegoż na Poznańskich Targach Piwnych Anno Domini 2016. Jak pomyśleli, tak zrobili (a relację z samego warzenia znajdziecie tutaj -> KLIK!). Oczywiście styl, w jakim uwarzono zeszłorocznego „blogera” musiał być odjechany, co też zostało potwierdzone w nazwie: Cherry Smoked Pepper Rye Wood Aged Strong Ale. Samo piwo okazało się dość ciekawe, ale jednak całe środowisko jak jeden mąż krzyknęło „tutaj powinno dziać się o wiele więcej!”. Jerry z Mateo sporządzili notatki i obiecali wrócić do tematu w roku 2017.

I tak w zeszłym miesiącu główny autor zamieszania na niezwykle tajnej grupie na fejsie zamieścił post, informujący o starcie projektu The Blogger 2017. W ubiegłym roku głosowanie na styl odbywało się poprzez wybieranie poszczególnych składników piwa przez blogerów i ich czytelników. Skoro jednak całość miała pójść o krok naprzód, tak też trzeba było tę formułę nieco zmienić. W sukurs przyszedł Łukasz Matusik z blogu piwolucja.pl, a konkretnie jego generator stylów piwnych w wersji hardcore (http://piwolucja.pl/generator). I nie żeby autor tego narzędzia sam siebie zaproponował. Ot jeden z blogerów (Mateusz Wata) dla zgrywy rzucił ideą, aby styl wylosować właśnie z pomocą piwolucyjnego generatora. Jerry załapał temat i dzień później zaproponował go reszcie. Większość była za, a więc poszło. Szybkie losowanie „on-line” 12 stylów oraz sprawdzenie możliwości ich uwarzenia przez Mateo i tak oto stanęliśmy przed następującym wyborem:

1) ULTRA SENCHA & HAZELNUT AMERICAN DUNKELWEIZEN
2) ULTRA LAVENDER & ESPRESSO NEW ZEALAND RED ALE
3) ULTRA BOURBON BARREL AGED WILD MOLASSES & CHOCOLATE EAST COAST RED ALE
4) QUAD BAY LEAF & WALNUT POLISH BLACK WEIZEN
5) TRIPLE TABASCO BARREL AGED SWEET WURST RYE POLISH DUNKELWEIZEN
6) DOUBLE ORANGE PEEL & HAZELNUT TURBO WEST COAST RED MARZEN
7) QUAD SORREL & COFFEE WEST COAST DARK OLD ALE
8) TRIPLE SWEET CRANBERRY & WALNUT AUSTRALIAN DARK BERLINER WEISSE
9) ULTRA ISLAY WHISKY BARREL AGED SALTY KIWI & COCOA WEST COAST WHITE BITTER
10) DOUBLE BARREL AGED SORREL RYE AUSTRALIAN RED MILK STOUT

Trochę odjechaliśmy, prawda? No i w tym miejscu zaczęły się schody. Najpierw pojawiło się jęczenie części towarzystwa, że oni swojego głosu nie oddadzą, dopóki każdy z podanych stylów nie zostanie dokładnie opisany. „Przecież ja muszę wiedzieć, czego się po piwie spodziewać, jak je oceniać i czy aby na pewno mi smakuje!”. W tym miejscu rozumiem, że bez arkusza BJCP naprawdę ciężko stwierdzić, czy piwo jest dobre czy nie jest, tak? Pomijam fakt, iż grono tych marud przy wyborze pomysłu na losowanie stylu nawet słowa sprzeciwu nie wypowiedziała, o zaproponowaniu innego rozwiązania nie wspominając. Cóż – najlepiej zagrać typowego Janusza, ręką nie ruszyć, ale nawrzucać innym, bo ja się przecież znam, mam certyfikaty, kursy i ja Wam jeszcze pokażę.

Kiedy już wybór padł na uwarzenie ULTRA ISLAY WHISKY BARREL AGED SALTY KIWI & COCOA WEST COAST WHITE BITTERA pojawiły się głosy innych, twierdzących że „jak to może być, że to już jest nienormalne, dokąd to ten kraft zmierza i zara bedo robić takie pijwa, co to ich normalny człowiek nie tknie”. W tym miejscu chciałbym i jednym, i drugim odpowiedzieć:

Po pierwsze – robimy takie, a nie inne piwo i mamy na to taki, a nie inny pomysł… bo możemy! W końcu o to chodzi w krafcie, aby się nie ograniczać. Proces tworzenia piwa, jak sama nazwa na to wskazuje, powinien być twórczy i nie odrzucający tych nawet najbardziej szalonych pomysłów.

Po drugie – „why so serious”? Przecież nikt tym piwem nie otwiera oczu niedowiarkom. Nie mówimy: „patrzcie, to nasze, przez nas wykonane i to nie jest nasze ostatnie słowo! I nikt nie ma prawa się przyczepić.” Chociaż w zasadzie właśnie dokładnie to mówimy, ale robimy to z przymrużeniem oka i w formie dobrej zabawy. Chcesz się przyczepić – spoko, nie ma problemu, ale niech Twoje argumenty nie będą inwalidą. Pogadajmy rzeczowo, a nie róbmy z tego hurr, durr wielkiego problemu.

I w końcu po trzecie – nikt, nikogo do niczego nie zmusza. Nie chcesz, to nie bierz udziału w tym zamieszaniu. Nie masz ochoty, to nie planuj zakupu The Bloggera 2017. Nie przyjeżdżaj na Beer Blog Day 2017, ale nie psuj tej zabawy innym. Proste? No proste jak droga na Ostrołękę.

Natomiast nie ma też co popadać w skrajności. The Blogger 2017 nie będzie piwem, wytyczającym nowe trendy. Nie będzie to produkt rewolucyjny, przewracający polski kraft do góry nogami. To ma być piwo pokazujące otwarty umysł na nowe, nawet te najbardziej odjechane pomysły, przy których chcemy się dobrze bawić i chcemy pokazać, że się da. No bo jak nie my, to kto? Na zdrowie, peace, chill & love, everybody! Złocisty trunek ma łączyć, a nie dzielić i ma być przyczynkiem do dobrej zabawy. Tego mam zamiar się trzymać i tego życzę wszystkim, z malkontentami na czele 😉

Krakowski Bottle Sharing, czyli jak połączyć przyjemne z przyjemniejszym. Cz. 2

Dzisiaj pora na drugą odsłonę moich wrażeń z zeszłotygodniowego bottle sharingu (pierwszą znajdziecie tutaj -> KLIK!). A więc bez zbędnego przedłużania przed Wami kolejne miejsca w klasyfikacji generalnej. Dla przypomnienia do tej pory wyniki prezentują się następująco:

16. Berliner Kindl Schultheiss Brauerei – Berliner Kindl Weisse (Berliner Weisse)
15. Tempest Brewing Co. – Unforgiven Red Rye (Smokey Red)
14. De Struise Brouwers – Tsjeeses Reserva PBA (Belgian X-mas Ale Port Barrel Aged) (2013)
13. Browar Widawa – Imperial Wild Black Kiss R (Imperial Stout Rum BA)
12. Brokreacja – The Gravedigger (Russian Imperial Stout – warka do 30.06.2016 r.)
11. Piwowarownia – Pożegnanie Korporacji (Russian Imperial Stout – warka do 12.2016 r.)

Kolejne pozycje zajmują:

Miejsce 10

Schneider Weisse G. Schneider & Sohn – Aventinus (Eisbock)

Aventiuns był ostatnim piwem, wypitym podczas degustacji. W sumie nie ma się czemu dziwić, bo zawartość alkoholu w tej niepozornej buteleczce osiągnęła poziom 12%, przez co trafiła ona na koniec kolejki. Spodziewałem się tutaj mocno likierowego, deserowego piwa i właśnie taki trunek dostałem. Nos nęciły wyraźne aromaty bananów, podsypanych szczyptą goździkowej nuty. Można też było wyczuć alkohol; na szczęście w tej szlachetnej i zupełnie nieprzeszkadzającej postaci. Co prawda spodziewałem się po Aventinusie pełniejszego ciała, ale z pewnością nie można mu zarzucić wodnistości. W smaku ten Eisbock jest wyraźnie owocowy, z brzoskwiniami na czele. Szkoda tylko, że nie dostałem wyższej goryczy, bo wówczas byłbym nad wyraz zadowolony. A tak po prostu było niezwykle smacznie. 7/10

Miejsce 9

Jerry Brewery – Triss Coffegold (Coffee RIS)

Jerry umie nie tylko w blogi. On też potrafi w piwo! Dowodem tego niechaj będzie jego domowy, kawowy RIS, jakim nas uraczył podczas sobotniego spotkania. 25,5 BLG, 10,6 % alk., ok. 65 IBU oraz dodatek w postaci kawy zrobiły na mnie wrażenie. Niestety w aromacie kawa poszła delikatnie w stronę ekspresu przelewowego, co na szczęście nie popsuło wrażeń zapachowych. Bo tak oprócz kawy dostaliśmy fajną paloność ze słodów i czerwone owoce. O wiele lepiej Triss zaprezentowała się w smaku. Wysoka, niezwykle przyjemna słodycz wpadała idealnie w smak wiśni i rewelacyjnie łączyła się z subtelną kwasowością kawy. Gorycz nieźle kontrowała całość, chociaż w mojej opinii mogłaby być nieco wyższa. Mimo drobnych niedociągnięć ten domowy RIS to zdecydowanie udane piwo, z którego niejeden kontraktowiec mógłby czerpać wzór. 7/10

Miejsce 8

Harviestoun Brewery – Ola Dubh 21 Year Special Reserve (Old Ale)

Od piw mieszczących się w Top 50 serwisu Ratebeer należy wymagać więcej. I właśnie takie wymagania postawiłem Ola Dubh 21. Aromat tego Old Ale’a to kompozycja, składająca się ze słodkich pralin, lekkiego popiołu, mieszających się z akordami palonego drewna. Po pewnym czasie sznytu całości dodała gorzka czekolada. Nie powiem – zapach dość zaskakujący i niezwykle przyjemny. Kilka łyków trunku uwypukliło zdecydowaną gorycz, która do subtelnej orzechowości w smaku całkiem nieźle pasowała. Można też było wyczuć odrobinę nut torfowych, które ja w piwie bardzo szanuje. Jedynie lekki brak ciała oraz nieco za wysoka alkoholowość tego piwa odrobinę obniżyła noty Ola Dubha. 7/10

Miejsce 7

Browar Kormoran – Imperium Prunum (Porter Bałtycki z Suską Sechlońską – 1 warka)

Pamiętam moje pierwsze spotkanie z Imperium Prunum. Najzwyczajniej w świecie zamurowało mnie i nie potrafiłem zebrać szczeny z podłogi przez dobrą godzinę. Jakimś cudem udało mi się zdobyć po tym doświadczeniu jeszcze dwie butelki – jedną wypiłem niedługo po zakupie, druga  zaś trafiła na roczne leżakowanie. Po tej drugiej spodziewałem się jeszcze większego ciosu, spotęgowanego siłą dojrzewania. Co z tego wszystkiego wyszło? Piwo przy pierwszym spotkaniu z moim nosem uraczyło mnie lekkim sosem sojowym, za którym wyraźnie na pierwszy plan wyszła suszona śliwka, czekolada oraz odrobina ciasteczek. Szlachetny, likierowy alkohol okazał się być całkiem na miejscu i podkręcał wcześniej wspomniane aromaty. Imperium Prunum w ustach to przede wszystkim skojarzenia z wigilijnym kompotem z suszonych śliwek. I nie zrozumcie mnie źle – to skojarzenie było całkowicie przyjemne. Dość znaczną słodycz mogłaby kontrować wysoka gorycz, której tutaj trochę zabrakło. Jeśli miałbym wydać werdykt, czy lepsze Imperium leżakowane czy świeże, to zdecydowanie stawiam na świeże. Leżakowane też dobre, ale mimo wszystko trochę straciło w stosunku do tego, co miałem okazję pić rok wcześniej. 7/10

Miejsce 6

Browar Aurora + Jerry Brewery – Princess D’Alderaan (Flanders)

No i po raz kolejny Jerry pokazał swój piwowarski kunszt; tym razem w towarzystwie domowego browaru Aurora. Co prawda to chyba ten drugi miał większy wkład w całość, ale kto by tam zwracał uwagę na takie szczegóły. Księżniczka Alderaanu powala aromatem. Jest po prostu pięknie. Czerwone owoce, czereśnia, wanilia, odrobina pomarańczy oraz akordy brettowe. To wszystko tutaj jest i komponuje się niczym gronostaj z damą na portrecie autorstwa pewnego włoskiego malarza. Co prawda piwo to mogłoby być trochę pełniejsze, ale i tak skojarzenia z dobrej klasy, wytrawnym szampanem powodują, iż Princess D’Alderaan oceniam dość wysoko. I co najważniejsze – nie kupicie tego w sklepie. Także jeśli będziecie mieli okazję dorwać gdzieś Jerrego z butlą tegoż specyfiku, to bez obawień proście o chociażby dwa, trzy łyczki. 7.5/10

 

Miejsce 5

Thornbridge Hall + St. Eriks Bryggeri – Imperial Raspberry Stout

Jakiś czas temu miałem okazję pić bardzo dobry porter z malinami z browaru Harviestoun (KLIK!). Nie powiem – oceniłem to piwo bardzo wysoko. Dlaczego wspominam o nim w tym miejscu? Ano dlatego, iż Imperial Raspberry Stout, uwarzony w kooperacji browaru Thornbridge i St. Eriks okazał się niemal tymże porterem, ale na sterydach. Wcielenie to nabrało ciała i pełni, a słodki zapach szkockich malin przelał się także na smak. Czekolada całości nadała pięknej krągłości i fajnie kontrowała delikatną kwasowość tytułowego, czerwonego owocu. O ile jestem zwolennikiem klasycznych RISów, bez dodatków, tak tutaj zostałem kupiony. 8/10

C. D. N.