Chmielobrody kontra Demon (dogrywka)

Podczas spotkania z Mariuszem „Demonem” Dzwonkiem nie mogliśmy odmówić sobie przyjemności przetestowania drugiej butelki Łodzi i Młyna (by Browar Piwoteka & Brouwerij de Molen), leżakowanej w beczce po whisky Bowmore. Co z tego wyszło? Tego dowiecie się z poniższego filmu:

Reklamy

De Molen – Hemel & Aarde (Smoked Imperial Stout)

01

Już od pewnego czasu nosiłem się z zamiarem wypróbowania jakiegoś specjału z holenderskiego browaru De Molen. Pierwsze podejście niestety nie było koszerne, ale wywarło na mnie piorunująco pozytywne wrażenie – mowa tutaj o doskonałym RISie Mills & Hills, który powstał w kooperacji De Molena oraz szkockiego browaru Fyne Ales. A jak wypadnie już w pełni stuprocentowy wypust ze stajni bodaj najsłynniejszych, holenderskich, kraftowych piwowarów? Proszę Państwa – przed Wami… (werble) Hemel & Aarde (Niebo i Ziemia, przyp. Google Translate).

OK, etykieta nie zachęca. Zresztą bardzo podobnie wyglądają pozostałe „projekty graficzne” De Molena. Ekipa postawiła na prostotę, która zawiera tylko najważniejsze informacje – małego logo browaru w dolnym, prawym rogu oraz dwa razy większy kod kreskowy (sic!). Na rany Chrystusa, myślałem że nieodłącznym atrybutem kraftowych piw będzie również fajna grafika, a tutaj srogi zawód. Jest smutno, nudno, ponuro i w zasadzie gdyby ktoś, gdzieś, kiedyś nie wspomniał mi o tym, iż warto rzucić okiem na te butelki, to pewnie nigdy bym po nie nie sięgnął. I powiem szczerze – stracił bym wiele! Pal licho tę etykietę, bo to, co tutaj się wyczynia jest poza wszelkimi moimi dotychczasowymi normami. Po pierwsze aromat. Z piwami wędzonymi swego czasu byłem na bakier, ale powoli to się zmienia i wielka w tym zasługa m. in. Hemel’a & Aarde’a. Czuć tutaj doskonale zbalansowaną paloność dymionych słodów, która w ogóle nie przywodzi na myśl wędzonej kiełbasy czy innej wędliny. Ot po prostu boskie, dymne nuty świetnie podkreślają zapach gorzej czekolady i dobrej, parzonej czarnej kawy. Te same nuty wychodzą w smaku, aby na finiszu przejść w delikatny orzech. Poza tym 24% ekstraktu nadaje piwu rewelacyjną i lekką kremowość. Charakterystyczną cechą RISów jest także ich moc – tutaj mamy do czynienia z 10% alkoholu, który jest doskonale ukryty zarówno w smaku, jak i w aromacie. Goryczka też jest dość intensywna (108 IBU), ale pozostałe cechy tego trunku świetnie ją tłumią, co zapisuję na zdecydowany plus.

Piwo mogę określić na koniec jednym słowem – doskonałe! Absolutne 10/10 i tytuł najlepszego RISa, jakiego miałem możliwość spróbować.