Chmielobrody poleca – odc. 9

Dzisiaj Chmielobrody poleca na bogato. Dlaczego i o co z tą bogatością chodzi? O tym szerzej w samym filmie, natomiast resztę zdradzą browary, jakie zostały bohaterami tego odcinka. A są nimi:

Browar Baladin
Browar Jan Olbracht
Browar Wild Beer
Browar Golem
Browar Spółdzielczy
Browar Domowy Szaman & Piwne Podróże

PS
Tak wiem, ostrzenie w kamerze nie działa jak trzeba 😦 Następnym razem się poprawię się

Reklamy

Piotrek z Bagien – Funky Wild Fruit Wiśnia

Kiedy zobaczyłem, że Piotrek z Bagien „Funky Wild Fruit” występuje w wariancie wiśniowym, to od razu wiedziałem, że będę musiał ten kwasior przetestować. Szczególnie iż wersja z agrestem (do poczytania tutaj -> KLIK) wypadła w mojej ocenie baaaaardzo dobrze. A że wiśnie i wszystko co wiśniowe uwielbiam, to i Piotrek dostał wyższy handicap na starcie. Może to nie do końca sprawiedliwe, ale nikt nie powiedział, że życie jest fair, nieprawdaż? Poza tym ze smakiem, jak z… wiadomo – każdy ma swój. A co tym razem dostałem po przelaniu tego trunku do szkła?

Piwo prezentuję się całkiem nieźle, ale zgoła odmiennie od tego, do czego może przywyknąć przeciętny hop head. Mianowicie zamiast barwy złocistego trunku dostajemy mocno wiśniowy, mętny napój, z szybko znikającą, bielutką pianą, zostawiającą delikatny pierścień wokół ścianek kielicha. Może nie jest to standard, ale jak dla mnie – pasuje idealnie. Zapach też jest niczego sobie. Oczywiście na pierwszy plan wychodzi końska derka, czego zasługą będą użyte dzikie drożdże brettanomyces bruxellensis. Na szczęście zaraz na drugim miejscu pojawiają się wiśnie i nadganiają aromat stajni tak rewelacyjnie, że jedno z drugim daje świetne połączenie. I ja nie wiem, o co chodzi, ale znowu czuje tutaj te ciasteczka. Jak dla mnie – bomba! Z kolei w smaku wiśnie przejmują prym i wychodzą zdecydowanie na pierwszy plan. Funky Wild Fruit Wiśnia jest lekko słodkawe, mocno owocowe i umiarkowanie kwaśne. W tym miejscu pojawia się jedyne zastrzeżenie, jakie mam do tego piwa – można było trochę bardziej wykręcić tę kwasowość. To oczywiście tylko moja subiektywna opinia i absolutnie nie jest to wadą (a dla niektórych może być i zaletą). Goryczka bliska zeru pasuje w tym miejscu, chociaż co by było gdyby słodycz wiśni skontrować wyższym IBU? Gdyby babcia miała wąsy i tak dalej, więc nie marudzę. Na koniec dodam, iż ta wersja Piotrka z Bagien jest bardzo rześka i niezwykle pijalna. Można to piwo pić hektolitrami!

„Funky Wild Fruit Wiśnia to w mojej ocenie solidna pozycja na liście kwasów spod skrzydeł tej marki. OK, może niektórym kojarzyć się bardziej z soczkiem, niż z piwem, ale dzięki temu konkretnemu owocowi ja wybaczam. Wybaczam z całych sił i zamierzam cieszyć się tym piwem w upalne dni i jak tylko będzie okazja. Na zdrowie i 7/10

Piotrek z Bagien – Funky Wild Fruit Agrest (Sour/Wild Ale)

piotrek.jpeg

Ponoć człowiek uczy się całe życie, a i tak głupi umiera. I trudno się z tym stwierdzeniem nie zgodzić, bo świat leci do przodu na łeb, na szyję i ciężko dotrzymać mu kroku. Dodatkowo jak się ktoś nie rozwija, tudzież stoi w miejscu, to tak jakby się cofał. Ja z kolei postanowiłem, iż będę się starał przynajmniej w minimalnym stopniu gnać chociażby za galopującymi trendami, co bym zbyt głupi nie umarł. W piwnym świecie jest podobnie – trzeba mieć łeb otwarty na ciekawostki i nie zrażać się po pierwszej porażce. Miałem tak z tematem wszelkich maści dymionych wynalazków, teraz z kolei na tapetę weszły piwa kwaśne. Początkowo niezbyt byłem doń przekonany, no bo jak to kwaśny browar?! Przecież to nie może być tak, że pije i jakby mi ktoś cytrynę kazał polizać. Z czasem jednak nabrałem przekonania do tego stylu i teraz co raz częściej sięgam po piwa typu sour. Ok, ale czy będzie dało się wypić „kwasa” na dzikich drożdżach? Czy to już nie będzie przesada? Niedawno miałem okazję się o tym przekonać, testując Piotrka z Bagien w wersji Funky Wild Fruit Agrest.

Zapach, jaki otrzymałem prosto z Teku (to taki kieliszek do piwa, gdyby ktoś nie wiedział 😉 ) faktycznie można wpisać do kategorii „wild”. Dzikie drożdże dominują , dając mega fajny aromat końskiej derki, zmieszanej z czarną porzeczką. Całość wiruje bardzo intensywnie i łączy się doskonale z akordami owoców agrestu, który to agrest bardzo wyraźnie wychodzi w smaku. Piwo jest bardzo rześkie i orzeźwiające, co nie przeczy temu, aby zaliczyć je w poczet trunków degustacyjnych. Kwaśność nie wychodzi tutaj na pierwszy plan – jest ona po prostu bardzo dobrze skontrowana przez owocowość tego piwa. I ten fajny, lekko ciasteczkowy posmak, jaki zostawia ono w ustach. Mmmm… miodzio! To wszystko w połączeniu ze znikomą goryczką daje nam naprawdę bardzo udany i zdecydowanie ultra pijalny trunek.

Piotrek z Bagien – Funky Wild Fruit Agrest pokazuje, że warto mieć oczy szeroko otwarte i nie stronić od tego, co jest nam nieznane. Po prostu trzeba polecieć czasem z prądem i zaryzykować, bo na finiszu może się okazać, że ta jazda warta była ryzyka. A ja z kolei nauczyłem się czegoś nowego, dzięki czemu mam nadzieję umrzeć ciut mniej głupi, niż wcześniej miało to miejsce. 7.5/10