Szybki Strzał – Odc. 18

Spieszcie się kochać „Szybkie Strzały”, bo tak szybko odchodzą. Tak, to jeden z ostatnich, a konkretnie przedostatni odcinek tej serii. Oczywiście nadal będę pisał o piwie, ale będzie się to odbywało w nieco innej formie, o czym będziecie mogli dowiedzieć się już z najbliższego vloga.

Tymczasem rzućmy okiem na kilka wybranych pozycji od zeszłorocznych debiutantów. Mowa w tym miejscu o Green Head Brewery, który to browar wyrósł na zgliszczach browaru Kadyk. Jedziemy!

Green Shot (Tropical Frutit Ale)

Po tym piwie nie spodziewałem się wiele. Ot lekki ale z dodatkami, więc cóż tu mnie może zaskoczyć? I faktycznie nie jest to trunek, jaki powali nas na kolana. Aromat mango i żywicy fajnie współgra z wyraźną bazą słodową, a lekko kwaskowa marakuja mocno podbija rześkość w Green Shot’cie. Piwo jest bardzo pijalne, z lekko zaznaczoną goryczką oraz z zaskakująco pełnym ciałem jak na 11,5° BLG. Ot przyjemna rzecz, bez cmokania, ale i bez wad. Pod meczyk idealne.

 

Green Part (Hazy APA)

Ooooo Panie, ależ to piwo pachnie! Niby „zwykłe” APA, ale co to się tutaj wyprawia, to ja nawet nie. Typowo chmielowy aromat granulatu, który uwielbiam, pięknie komponuje się z konkretną owocowością pomarańczy i grejpfrutów. Aromat jest tak „soczysty”, że ślinianki od strzału podwajają obroty. Cytrusy mamy też w smaku, co z lekką żywicznością i ziołowością chmielu daje rewelacyjny efekt. Umiarkowana goryczka, lecąca w stronę wysokiej i ten chmielowy przepych zwyczajnie mnie rozbroiły. A skoro tutaj tyle się dzieje, to co będzie w IPA?

 

Green Experiment (Hazy IPA)

No więc jak to z tym India Pale Ale od Green Headów będzie, skoro APA tak chmielem rozdała? Aromat jest ok. Cytryna, grejpfrut, trochę żywicy, ale jednak jest mniej intensywnie, iż w Green Party. Przyjemnie, miło, fajnie, ale poczułem się tak, jakby mi ktoś etykiety podmienił. W końcu to IPA powinna być bardziej chmielowa, prawda? W smaku Green Experminet daje radę. Mimo sporej wytrawności ciała jest dość sporo i za to duży plus. Są cytrusy, jest niezła goryczka i ogólnie mamy tutaj kawał porządnego piwa, jednakowoż degustowane zaraz po AP-ie wypada nieco słabiej.

 

Green Invasion (American IPA)

I w końcu „last, but not least” – American IPA! Tylko czy aby na pewno „not least”? OK, jak na amerykańca przystało mamy tutaj w zapachu trochę owoców egzotycznych, fajną biszkoptowość i szczyptę cytrusów. Faktura Invasiona jest całkiem gładka, w smaku owocowość jest odpowiednio zaznaczona, goryczki odmówić mu nie można, ale… No właśnie jest jedno, konkretne „ale”. Utlenienie. W aromacie czuć wyraźnie lekko słodkie i mdłe akordy, które także można wyczuć po kilku łykach. Green Invasion to najsłabsze piwo z całej czwórki, gdzie charakter chmielu zatracił się gdzieś w zbytnim utlenieniu się piwa. Szkoda, bo potencjał jest.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s