Grodziskie w natarciu, czyli finał Viking Malt Brewmaster Challange 2018

Viking Malt Brewmaster Challange 2018 przeszedł do historii. Konkurs, który rozpoczął się w zasadzie kilka miesięcy temu w końcu znalazł swoje rozstrzygnięcie, kiedy to kapituła oraz zebrana publiczność oceniła cztery uwarzone we wrześniu piwa przez załogi, składające się z piwowarów zawodowych, domowych i blogerów. O tym, jak wyglądało samo warzenie mogliście poczytać TUTAJ, niemniej gwoli formalności warto przypomnieć sobie składy oraz poznać zwycięzców. Drużyny prezentowały się następująco:

CZERWONI:
Darek Piecuch
Mateusz Waszczuk
Michał Janiak
Dominik Połeć

BIALI:
Krzysztof Juszczak
Małgorzata Węgierska
Przemek Iwanek
Marcin Lichtarski

SZARZY:
Jakub Piesio
Magda Bergmann
Hubert Krech
Piotr Pszczółkowski

CZARNI:
Tomasz Michalski
Łukasz Szynkiewicz
Artur Kaleta
Moja skromna osoba

I teraz będzie bez ceregieli. Zacznę może od piwa, jakie wyszło spod rąk mojej drużyny, a wyszło fatalnie. Serio, nie ma się co szczypać, bo kto pił, ten wie. Nie dość, że wdało nam się zakażenie brettami, to jeszcze w piwie ściągająca i łodygowa gorycz przekraczała granice zdrowego rozsądku. A w trunku, które miało być wariacją na temat grodzisza takie rzeczy dziać się nie powinny. OK, gdybyśmy celowali w tę dzikość, to jeszcze można byłoby dyskutować, ale rzecz była niezamierzona. Planowaliśmy po prostu wędzone, kwaśne grodziskie z akcentami jaśminu i malin. Trudno, nie wyszło. Mimo wszystko z godnością i z uśmiechem na ustach zajęliśmy czwarte miejsce.

Drużyna czarnych

„Brązowy medal” wpadł w łapy drużyny szarych. W ich wypadku drożdże nie dały sobie rady z potężnym jak na ten styl ekstraktem, wynoszącym 24° BLG. Co prawda wędzonka była nieźle wyczuwalna, ale całość wyszła za słodka i nieco mdła. Mimo wszystko ekipa pod wodzą Jakuba Piesia i tak wypadła o wiele lepiej, niż moja załoga. Chylę czoła!

Drugie miejsce zajęli czerwoni ze swoim „klitoriańskim grodziskim”. Nie ma co gadać – barwa w tym piwie wyszła arcy-ciekawa – no bo serio, piliście kiedyś ciemnoniebieskiego grodzisza? Jedynie wędzonka została zdominowana przez dodatek klitorii ternateńskiej, odpowiedzialnej właśnie za kolor piwa. Najważniejsze, iż było ono całkiem przyjemne i niezwykle pijalne.

Złoto i główna nagroda przypadła drużynie, dowodzonej przez Krzysztofa Juszczaka. I tutaj bez włażenia w cztery litery i z ręką na sercu muszę przyznać, iż piwo białych było po prostu idealne (sam na nie głosowałem 😉 ). Lekkie, zwiewne, przyjemnie wędzone i lekko owocowe, co zawdzięcza dodatkowi… bodaj soku jabłkowego. Pierwsze miejsce zdecydowanie zasłużone, bo swoim piwem biali przebili pozostałych i to z niesamowitą przewagą. Chapeau bas i ukłony do samej ziemi.

Zwycięzcy Viking Malt Brewmaster Challange 2018

Tak głosowała kapituła konkursu, a głosowanie publiczności zdało się potwierdzać ten stan rzeczy. I teraz rzecz najważniejsza. Zwycięskie piwo zostanie uwarzone w Browarze Jan Olbracht i trafi na rynek. Cały dochód ze sprzedaży tegoż trunku zostanie przeznaczony na pomoc i rehabilitację jednego z członków załogi Olbrachta, który niedawno uległ wypadkowi drogowemu. Szacunek, proszę Państwa, za takie podejście do tematu!

Kilka słów należy się także samej imprezie finałowej, zorganizowanej w warszawskim The Taps. Klub, chociaż z zewnątrz niby niezbyt pokaźny okazał się idealnym miejscem na tego typu event. Duża sala główna, możliwość wyświetlenia filmu, podsumowującego warzenie i wreszcie świetny „VIP Room”, w którym Jarecki częstował gości swoimi smakołykami (czekoladowy pudding z Creazy Mike’iem palce lizać!), a co jakiś czas na stołach pojawiała się wyśmienita pizza, przygotowywana przez ekipę The Taps. Na szesnastu kranach wybór był dość ciekawy. Tego wieczoru w moją pamięć zapadła Bobrokracja z Rzeki Piwa (i w kooperacji z Chmielokracją), świetny porter angielski z Browaru Wbrew, Manolo z Dwóch Braci czy Barlow Sorbus z Kormorana (ta jarzębina robi tutaj robotę jak ta lala). Gwoździem do trum… znaczy się wisienką na torcie został zdecydowanie i bezapelacyjnie Kord leżakowany w beczce po rumie. Pamiętajcie – pół litra tego trunku, spożywane z masywnego shakera to zawsze pomysł godny i mądry! Szczególnie kiedy jest to ostatnia beczka tak szlachetnego trunku w kraju.

od lewej: Przemysław Czarnik, Ziemowit Fałat, dr Andrzej Sadownik

Najważniejsi jak zwykle okazali się ludzie. Naprawdę jest mi niezwykle miło, że mogłem brać udział w takim wydarzeniu. Atmosfera to był jakiś kosmos. Wszyscy uśmiechnięci, życzliwi i z odpowiednim nastawieniem. Nie było żadnej spiny, szyderczych komentarzy czy walki na pięści. To pokazuje, iż piwowarstwo w każdym jego aspekcie – czy zawodowym, czy domowym – to po prostu rzecz godna. Szczerze – to właśnie Viking Malt Brewmaster Challange postawił kropkę nad „i” w kwestii mojego osobistego piwowarzenia. I chociaż nie jest to jeszcze warzenie na skalę, o której marzę, tak dajcie mi tylko skończyć remont i przeprowadzkę, a ja Wam wszystkim jeszcze pokażę (wink, wink 😉 )! Dzięki Viking Malt! Dzięki PSPD! Dzięki Browamator i Fermentum Mobile! Dzięki Polish Hops! I w końcu dzięki wszystkim uczestnikom – to było jedno z najlepszych przeżyć i doświadczeń w moim życiu. Wasze zdrowie!

—> PEŁNA FOTORELACJA – KLIKNIJ TUTAJ!!! <—

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s