Wywody Chmielobrodego – cz. 11

Ma być twardo i szorstko, ale czy aby na pewno?

Coś we mnie ostatnio pękło. I chociaż wiem, że ten tekst świata nie zmieni, to muszę to z siebie wyrzucić. Bo może dzięki temu jakiś procent… promil… no może procent z promila zmieni swoje podejście do sprawy? Sprawy, na którą chyba nie zwraca się zbytnio uwagi, bo przecież zawsze tak było, więc po co cokolwiek zmieniać? A ja jednak czuję potrzebę zmiany. Tak jak zmieniło się podejście do piwa, tak tutaj też podejście może się zmienić. Pewnie nie dziś, na pewno nie jutro, ale może kiedyś, w przyszłości, tej dalszej. Tylko żeby to się zadziało to już teraz trzeba stawiać pierwsze kroki. Na szczęście nie jestem jedyny i nie ja postawiłem ten pierwszy krok. W sumie to nawet nie wiem, kto tak naprawdę ten pierwszy krok wykonał, ale to nie jest w tym miejscu najważniejsze. Dla mnie wszystko zaczęło się chyba od Wrocławskiego Festiwalu Dobrego Piwa, w trakcie którego odbył się panel dyskusyjny „Kobiety w piwowarstwie rzemieślniczym w Polsce i na świecie”. Niestety tego dnia we Wrocławiu mnie nie było, ale echa tej rozmowy rozbrzmiewały nawet kilka dni po niej. Bo to właśnie o kobiety i ich miejsce w świecie piwa mi chodzi.

Wtedy jeszcze nerwy trzymałem na wodzy. Owszem, w piwowarstwie kobiety są w mniejszości, ale dzielnie walczą o swoje, odnoszą sukcesy, otwierają browary i po prostu robią swoje. Tylko faceci w tym wszystkim bardzo często patrzą na te dokonania co najmniej z przymrużeniem oka, a niejednokrotnie z pogardą. I ja się na to nie godzę! Po prostu nie, bo nie ma ku temu żadnej podstawy. Jasne, wszędzie mówi się, iż kobiety mają trudniej i w jakby na to nie patrząc patriarchalnym świecie z takim stanem rzeczy podejmuje się walkę (z różnym skutkiem), ale kiedy bliżej przyjrzałem się całej scenie piwnej, tak tutaj wyszedł miejscami po prostu zwykły, chamski, męski szowinizm.

Rzućcie okiem na ten przykład na reklamy piwa w Polsce. Wszędzie dominują mężczyźni, ich męskość i mierzenie własnego penisa miarą wypitych butelek w towarzystwie kumpli. A to po górach spaceruje dwóch kolesi w towarzystwie rodowitego górala, a to w knajpie koledzy oglądają mecz i pięknie dopingują, a to panowie piwowarzy wrzucają kosze świeżutkiego chmielu do kadzi warzelnej… co nota bene jest głupie samo w sobie, bo kto w obecnych czasach w piwowarstwie używa tego surowca w takiej formie… niemniej – wszędzie same „chopy”, a kobiety pojawiają się co najwyżej w reklamach radlerów. No bo przecież gdzie kobieta mogłaby sięgnąć po piwo?!?! Toż to nie może być! Sytuację reklam stara się ratować Karmi, gdzie banda brodatych i napakowanych motocyklistów siedzi przy tymże trunku, ale znowu na sam koniec w kadrze pojawia się Penélope Cruz i już wiadomo, iż panowie nie są tu dla piwa, ale dla tej hiszpańskiej piękności. Natomiast taka Perła idzie już w ogóle na całego, tworząc treści reklamowe w sposób tak dobitnie dla mnie słaby, jak na poniższym obrazku:

Drugą sprawą, jaka mnie irytuje jest moment, kiedy w „chmielobrodym” sklepie jesteśmy we dwójkę. Tzn. ja i Pani Kapitan. Jak myślicie, ile osób proszących o poradę zwraca się o nią wóczas do Marty? Null, zero, none, nada! A musicie wiedzieć, że Pani Kapitan na piwie się zna i potrafi świetnie doradzić. Taka postawa od razu mówi – to przecież facet musi znać się lepiej na piwie! OK, być może w większości wypadków tak będzie, ale nie generalizujmy. Znam całe tuziny pań, potrafiących o piwie opowiadać w sposób mogący zawstydzić niejednego blogera.

W multitapach i knajpach zresztą nie jest lepiej. Ile razy widziałem sytuacje, w których barman na pytanie płci pięknej z prośbą o poradę z automatu proponował piwa słodkie, z sokiem, z niską goryczką lub radlery. Oczywiście ponownie nie generalizuję, ale problem jest, a mnie zastanawia czemuż nie można by zmienić takiego podejścia? Z jakiego powodu kobieta musi być skazywana na słodkie trunki? Gorycz płci pięknej nie przystoi czy jak?!? I znowu wracamy tutaj do utartego schematu, powielanego w reklamach i przekazywanych z ust do ust w formie legendy, iż panie to przecież tylko drinki piją, a jeśli sięgają po piwo to na pewno to słodkie czy inne Karmi.

Dlatego może warto w tym miejscu zastanowić się, czy my, faceci, nie powinniśmy o panie zawalczyć? Bo panie walczą i takie osoby jak np. Agnieszka Dejna, Dorota Chrapek czy Agnieszka Wołczaska-Prasolik (oraz wiele, wiele innych) pokazują, że się da, ale panie same świata nie zmienią. Wesprzyjmy je w tym i traktujmy jak równych. Zarówno pod kątem piwowarstwa, sędziowania, blogowania, jak i pod kątem zwykłego spożywania piwa. Po raz n-ty i do znudzenia będę powtarzał, że piwo ma łączyć, socjalizować i bawić, a nie wznosić jakiekolwiek bariery czy barykady. Jak już pisałem we wstępie – ja wiem, że świata nie zmienię, ale kropla drąży skałę. A ja zamierzam być kroplą bardzo upierdliwą i Was, drodzy Panowie, również do tego zachęcam.

Jedna uwaga do wpisu “Wywody Chmielobrodego – cz. 11

  1. Ragnar

    Bardzo dobry temat na blogu. Popieram jak najbardziej. Co to za bezsensowna segregacja na taki, lub inny sort? Veto! Ja w „swoim” multitapie rozmawiam zwykle z kobietami i na pewno nie stwierdzam jakiegokolwiek braku kompetencji do takiej rozmowy. Pozdrawiam! 😀

    Polubione przez 1 osoba

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s