Bromaniack (Leszek Jasiński) i historia dwóch RISów

Kiedy parę miesięcy temu wybrałem się w odwiedziny do Browaru Piekarnia Piwa, jednym z przyjemniejszych akcentów tej wizyty był prezent, jaki dostałem od Leszka Jasińskiego, czyli piwowara Piekarni. Mowa tutaj o jego dwóch domowych Imperialnych Stoutach. Ci, którzy znają Leszka nieco lepiej wiedzą, że jego domowe wyroby to często bardzo odważne i przede wszystkim smaczne „eksperymenty”, stąd tym bardziej zacieszałem na możliwość spróbowania tych specjałów. Mowa tutaj o potężnym Imperialnym Stoutcie z płatkami whisky o mocy 11,5% alkoholu i 25% ekstrakcie oraz o RISie z płatkami po Ginie, Rumie Jamajskim, Metaxie i Bourbonie. W drugim przypadku mówimy już o mocarzu, jakich niewiele można spotkać w obrocie detalicznym. No bo ileż browarów rzemieślniczych wypuściło piwo o 36% ekstrakcie? 14,2% alkoholu być może już tak nie zaskakuje, ale ten pierwszy parametr zrobił na mnie dość duże wrażenie. Dodatkowo stwierdziłem, że na degustację poczekam, bo ich zabutelkowanie odpowiednio w czerwcu i sierpniu 2017 roku zwyczajnie wymagało nieco dłuższego leżakowania. I tak oto przed Silesia Beer Festem postanowiłem odpalić temat i skosztować tego, co kryły w sobie te dwie butelki.

Imperial Stout Płatki Whisky Blend

Na pierwszy ogień poszedł lżejszy z braci, chociaż o lekkości możemy tutaj zapomnieć. Potężne 29° Plato i wykręcone z nich 11,5% alkoholu mocno podkręciły moją wyobraźnię jeszcze przed otwarciem butelki. Aromat zdawał się potwierdzać moje nadzieje, racząc mnie wyraźnymi nutami wiśni, tanin dębowych, czerwonych owoców, czekolady i likierowego alkoholu. Płatki zrobiły tutaj solidną robotę i ich aromat mocno górował w całości, nie dominując jednak trunku zbyt przesadnie. Podobne odczucia pojawiły się w smaku, co w połączeniu z niezwykłą głębią i przyjemną gęstością piwa mogłyby uczynić tegoż RISa jednym z najwybitniejszych, jakie piłem. No właśnie – mogłoby, ale niestety całość nieco rozłożył zbyt wyraźny w smaku alkohol. Podbijał on gorycz, która i tak przez dość wysoką paloność piwa pozostawała na relatywnie wysokim i lekko przesadzonym poziomie. Obawiam się, że czas w tym miejscu by nie pomógł. I tak trunek bardzo złożony oraz niezwykle degustacyjny odrobinę obniżył swój lot, chociaż i tak potrafił cieszyć.

Imperial Stout Płatki Gin/Rum Jamajaski/Metaxa/Bourbon

Drugi z braci jeńców na placu boju już nie pozostawił. Najpierw powalił mnie na kolana bardzo przyjemnym aromatem kokosu, wanilii, czerwonych owoców i delikatnych tanin dębowych, aby przy próbie powstania znokautować mnie genialną pełnią. Dodatkowo smak rewelacyjnych, słodkich wiśni i czekolady, połączonych z wyważoną palonością nie pozwalał mi dojść do siebie. I to wszystko w jak najbardziej pozytywnym klimacie. Co prawda gorycz mogłaby być ciut wyższa, ale mając na uwadze całą resztę i naprawdę ogromną przyjemność z degustacji, nie ma co się czepiać tak drobnego szczegółu. Fakt jest jeden – to piwo to jeden z przyjemniejszych RISów, jakich kiedykolwiek próbowałem. A jeśli ktoś zastanawia się, jak wygląda sprawa alkoholu w tym mocarzu, to odpowiadam, że w zasadzie nie ma tematu. Koniec, dziękuję, można się rozejść 😉

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s