Dwie imprezy na jednym ogniu, czyli Eureka i Śląscy Piwowarzy w jednym

Czasami człowiek chciałby się rozdwoić. No bo jak inaczej podejść do tematu, kiedy jednego dnia, w podobnych godzinach masz dwa fajne eventy? W momencie, w którym jeden jest oddalony od drugiego o kilkanaście, kilkadziesiąt czy kilkaset kilometrów, to już w ogóle nie ma wyjścia. Ale gdy oba wydarzenia znajdują się dość blisko siebie, tak sprawa wydaje się prostsza. I właśnie w tej sytuacji znalazłem się, kiedy w Białej Małpie ogłoszono premierę nowego piwa z Browaru Eureka, a w Kontynuacji – Jesienny Śląski Przegląd Browarów Rzemieślniczych. Postanowiłem, że po prostu wezmę udział w dwóch imprezach na raz. Kto bogatemu zabroni, prawda?!


Wystartowaliśmy od wizyty w Białej Małpie. Na miejscu czekał już piwowar Eureki, Kamil Małochleb, od którego kilka dni wcześniej otrzymałem zaproszenie na tę premierę. Przed spróbowaniem „dania głównego”, jakim tego wieczoru w Małpie był Dry Stout Beaufort, w moje szkło powędrował rewelacyjny Berliner Weisse z owocami. Mowa tutaj o Bachu, czyli całkiem świeżym kwasie z Eureki. Musze przyznać, że to piwo po prostu mnie powaliło na kolana. Genialny aromat malin oraz subtelnych wiśni świetnie korespondował z lekką cierpkością żurawiny. No po prostu klękajcie narody przed tym kwasem. Niska goryczka, przyjemna kwaskowość na odpowiednim poziomie i fantastyczna owocowość postawiła kropkę nad „i”, wznosząc Bacha na piedestał najlepszego Berlinera z owocami, jakiego dane mi było spróbować. Dodatkowo brawa za prawilne zakwaszenie i za refermentację w butelce. Duch kraftu będzie zadowolony.

Drugim punktem podczas tego wieczoru został premierowy Dry Stout Eureki, czyli Beaufort. Pierwsze, co przykuło moją uwagę, to wyraźna orzechowość, unosząca się nad pokalem. W połączeniu z czekoladą i kawą stworzyło to idealne połączenie, jakiego można oczekiwać od tego stylu. W smaku również te tematy zagrały pierwsze skrzypce, ale jak na Dry Stout w mojej ocenie mogłoby być nieco mniej słodko i bardziej wytrawnie. Również wysycenie winno wskoczyć o poziom wyżej, ale to naprawdę drobiazg. Generalnie Beaufort to całkiem udane piwo, z maleńkimi szczegółami do poprawy.


W międzyczasie okazało się, iż Kamil zajmuje się również sztuczkami karcianymi. Połączenie dobrego piwa i rozrywki, pod postacią magika, czarującego nas talią kart wyszło całkiem zgrabnie. Niestety – wszystko co dobre szybko się kończy i tak opróżniliśmy nasze szkło, i skierowaliśmy swoje kroki w stronę katowickiej Kontynuacji.

Na miejscu czekało już większość przedstawicieli z dwunastu śląskich browarów, których piwa tego wieczoru gościły na kranach multitapu. I tak oto w kolejności alfabetycznej mogliśmy spróbować pomysłów, przygotowanych przez:

Browar Brewera
Browar Cameleon
Browar Hajer
Browar Jana
Browar na Jurze
Minibrowar Majer
Browar Rzemieślniczy Piekarnia Piwa
Browar ReCraft
Minibrowar Reden – Chorzów
Browar Śląski Alternatywa
Browar Wąsosz
Browar Wrężel

Ja postanowiłem wystartować od dzikiego Born To Be Wild Pale, autorstwa Browaru Jana. Piwo lekkie, dzikie, owocowe. Co prawda wolę wariant „ciemniejszy”, ale nie ma co „gadać” – ten też jest bardzo przyjemny. W międzyczasie Michał Pactwa odpalił imprezę na całego, czego dowodem były krótkie wystąpienia przedstawicieli browarów, opowiadających o aktualnie podpiętych pozycjach. Co chwile odpalano różnej maści konkursy, co fajnie zaktywizowało niemałą gawiedź, zebraną w Kontynuacji.


Ja postanowiłem dalej kosztować nieznanych mi dotąd tematów. W ten sposób do mego szkła powędrował Dubbel z Browaru Majer. Przyjemny, fenolowy i taki, jaki Dubbel być winien. Aczkolwiek można było bardziej poszaleć. Następnie zdecydowanie światowy poziom zaprezentował redenowy Kosmodrom. Złoty medal na KPR 2017 w kategorii Imperialny Stout/Porter za to piwo jest zdecydowanie zasłużony. Na koniec poszalałem z Brett Porterem. Ten genialny trunek, autorstwa Łukasza Łazinki z Browaru Recraft to pozycja „must-drink” dla każdego beer geeka.

A skoro już o Łukaszu mowa… zachęcił mnie do wspólnego testu klasycznego, niemieckiego Pilsa 12° z browaru Reden. Wyraźnie słodowy, z konkretnymi akcentami chmielowymi trunek okazał się w mojej opinii nieco za „tęgi”, jak na niemieckiego klasyka. Oczywiście smaku i sznytu nie można mu było odebrać, ale gdyby był on nieco lżejszy… Ciekawy eksperyment z dolaniem odrobiny „mineralnej” pokazał, iż to piwo faktycznie mogłoby zyskać, gdyby było odrobinę smuklejsze.

Finalnie cała impreza wypadła śpiewająco. Możliwość zamiany kilku zdań z każdym z przedstawicieli browarów to naprawdę doskonała okazja nie tylko do pogłębienia swojej wiedzy, ale też do zwykłej, dobrej zabawy. W końcu piwo to trunek mocno socjalizujący i cały ten wieczór właśnie tę cechę mocno uwidocznił. Oby więcej, oby częściej.

—> ZOBACZ PEŁNĄ GALERIĘ ZDJĘĆ <—

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s