Browar Kuriozum – Bitter Sweet Symphony (Modern Bitter) + Faith, Hop(e) & Love (American IPA)

Cystersi w Szczyrzycu nieźle się usadowili na scenie polskiego kraftu. Co prawda ich autorskie piwa szerszym echem nie rozeszły się wśród beer geeków, ale za to ich dwa browary to swego rodzaju mekka dla kontraktowców, szukających miejsca, gdzie można zrealizować swoje piwne koncepty. Większy z browarów, Gryf, to raczej „impreza” dla silniejszych graczy, ale za to Marysia to chyba jeden z lepszych przybytków dla początkujących, kraftowych przedsiębiorców. I to właśnie Marysia została wybrana przez ekipę Browaru Kuriozum na miejsce, w jakim powstają ich piwa. A że na mój tapet ostatnimi czasy trafiły dwie pozycje tej dębicko-tarnowskiej ekipy – Modern Bitter i AIPA – tak też postanowiłem sprawdzić, cóż ciekawego w tych butelkach drzemie. Nowy browar, stara gra (Final Fantasy VII!!!) – to połączenie wydało mi się całkiem trafione. Więc jak finalnie to wszystko się zakończyło?


Zasady degustacji mówią, aby startować od piwa lżejszego, więc jako pierwsze do szkła powędrowało Bitter Sweet Symphony. Bitter to styl raczej rzadko wybierany przez kraftowców, ale skoro został on w tym wypadku doprawiony nutką „nowoczesności” w postaci amerykańskich chmieli, tak chyba nieźle wpisuje się on w to, co obecnie serwuje nam rynek. I faktycznie w zapachu można bez kłopotu wyłapać nuty dojrzałych, egzotycznych owoców, które jednak ustępują miejsca solidnej słodowości. Gdzieś tam w tle mojej głowy kołatały się skojarzenia z jagodami, ale nie wiem, na ile to zasługa użytego Equinoxa (czy też obecnie Equanota), a na ile połączenie aromatów chmielowych ze słodowością Bitter Sweet Symphony. Smak to już wyraźna wytrawność trunku, połączona z przyjemną owocowością. Goryczka jest wysoka, długa, ale przy tym bardzo przyjemna. I o ile osobiście mega fanem Bitterów nie jestem, tak to piwo zwyczajnie mi smakowało. 7/10


Drugie w kolejności było Faith, Hop(e) & Love, czyli India Pale Ale, podkręcone amerykańskimi chmielami. I tutaj ponownie na pierwszy plan wyszła wyraźna słodowość. OK, w aromacie pojawia się egzotyka, ale zdecydowanie brakuje mi tutaj owoców cytrusowych. Jak do tego dorzucimy lekki karmel i szczyptę żywicy, tak finalnie dostaniemy po prostu średniaka. Z pewnych źródeł wiem, iż na tym etapie chmiele pouciekały już z butelki, przez co Kuriozum ma zamiar dopracować ten „drobny” element, czego zdecydowanie życzę. A jak to piwo wypada w smaku? Bardzo podobnie, jak w aromacie. Wyraźna podbudowa słodowa całkiem przyjemnie koresponduje z owocowością i wysoką pełnią tego piwa, ale to nie jest do końca to, czego szukam w American India Pale Ale’ach. Plus za przyjemną i dość wysoką gorycz, która osłodziła nieco wspomnienia po zbyt niskim wysyceniu i pianie, uciekającej ze szkła z prędkością światła. Wad w tym piwie na szczęście brak, ale to za mało, aby czymś zaintrygować, zainteresować i aby chciało się do tej pozycji wrócić. 5.5/10

Mimo średnio wypadającego American IPA start Browaru Kuriozum zaliczyć trzeba jednak in plus. Ekipa ma świadomość swoich braków, chce pracować nad poprawieniem receptur i wypuszcza piwa bez wad. Dodatkowo ich Bitter naprawdę mi smakował i chętnie do niego wrócę, bo coś mi się wydaje, że świeżo rozlany powinien mi podejść jeszcze bardziej. Dodatkowo w kolejce czekają ich dwa nowe piwa, po jakie z pewnością sięgnę. Ja osobiście trzymam kciuki i życzę powodzenia, bo im więcej solidnych browarów, tym lepiej dla nas.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s