Chmielobrody On Tour – rejs po Małopolsce

Część 1 – 3 urodziny Tap House’a

Czasami tak się zdarzy, że kilka doskonałych imprez kumuluje się w jednym terminie. No i co tu wybrać, kiedy na każdym evencie chciałoby się być? Na szczęście czasem los jest łaskawy i całość jest skumulowana bardzo blisko siebie. I nie mam tutaj na myśli jedynie terminu, ale również i odległość poszczególnych punktów na mapie, jakie chcemy odwiedzić. Dokładnie taka sytuacja miała miejsce w miniony weekendy, kiedy to zorganizowano trzy różne imprezy, w trzech różnych miejscach, przez trzy różne browary, na przestrzeni czterdziestu ośmiu godzin. Dzisiaj zapraszam Was na relację z pierwszego eventu, jaki odbył się w miniony piątek na ul. Św. Jana 30 w Krakowie. Mam tutaj na myśli trzecie urodziny Tap House’a, czyli patronackiego multitapu Pracowni Piwa.

Na miejscu pojawiłem się w okolicach wczesnego wieczoru, spotykając przed wejściem Jerrego (Jerry Brewery). Szybko wspólnie ustaliliśmy, że nim popłyniemy z melanżem, zrobimy wspólną degustację na żywo. Mimo problemów technicznych (centrum miasta i kiepski internet? Play GSM, srsly?!?) jakoś się udało, a my mogliśmy zachwycać się nad pierwszą warką Mr. Hard Rock’sa, czyli pracownianego RISa. O Panie, jakie tutaj się rzeczy podziały! Przepiękne utlenienie w stronę czerwonych owoców, czekolada, lekka kawowość i likierowy alkohol, dający finalnie bardzo przyjemną pralinowość. A to wszystko w trzy i pół letnim Imperialnym Stoucie. Można? A jakże!

Po tych harcach przyszła pory zbić piątki z przybywającą na miejsce ekipą blogerską. A to za barem pojawił się Grzegorz Sołtysik (Smakosz Grzegorz), a to za chwilę dotarł Mateusz Święcki (Kapsloland) czy Michał Sidd Zaborowski (Chmielokracja). Impreza zaczęła nabierać rumieńców, więc mając to na uwadze oraz zaplanowaną na 6:00 pobudkę kolejnego dnia, postanowiłem wybrać coś lżejszego, od wcześniej testowanego RISa. Wybór padł na urodzinowe Gose – Bez Porzeczka. Dodatek buraków do tego piwa mógł zaskakiwać, ale wierzcie mi; wszystko zgrało się tutaj idealnie. Jest rześko, bardzo owocowo, lekko buraczanie (w pozytywnym tego słowa znaczeniu) i kwaskowo. Sól podbijała całość w sposób, jakiego nie powstydziłby się niejeden Master Chef.

Tymczasem w Tap Housie poczęło robić się co raz tłoczniej. Zajęte przeze mnie miejsce przy barze okazało się w tej sytuacji strzałem w dziesiątkę. Nie dość, że miałem idealny pogląd na to, co aktualnie dzieje się na kranach, tak dodatkowo zamówienie kolejnych pozycji nie stanowiło najmniejszego problemu. Tym sposobem do mojego szkła trafił chyba najlepszy polski kwas, jaki miałem okazję pić – Lab 12. W żadnym piwie z dodatkiem malin, próbowanym przeze mnie do tej pory, owoc ten nie był tak naturalny w odbiorze. Czułem się, jakbym po prostu wcinał maliny. Do tego ta fantastyczna, lekka kwaśność. No miód-malina!

W miarę upływającego czasu na miejsce docierali kolejni znajomi, podkręcając mocno urodzinowy nastrój tej imprezy. Zresztą nie dało się w ten nastrój nie wpaść od wejścia. Cała barmańska ekipa śmigała po lokalu w wesołych czapeczkach, co chwilę ktoś dmuchał w trąbki imprezowe, a na barze pojawiły się przekąski. W Tap Housie nie zabrakło także najsłynniejszego, polskiego blogera – Tomasza Kopyry z blogu blog.kopyra.com. Co prawda nie od razu był on obecny, gdyż internety (a w zasadzie ich kiepska kondycja) na sali głównej utrudniały jego live stream, ale finalnie, w towarzystwie Tomka Rogaczewskiego (prezes i główny piwowar Pracowni) i Grzegorza Korcza, pojawił się przy barze.

Ja z kolei postanowiłem przetestować Eksperyment Tapa 8, czyli Imperialne Black IPA, przepuszczone przez Randalla, w jakim znalazła się kawa oraz chmiel Simcoe. Pomysł wydawał się nad wyraz trafny, ale finalnie okazało się, że etiopska kawa całkowicie zdominowała to piwo, przez co chmiel ledwie majaczył w tle, pozostawiając w sercu tęsknotę i smutek z niedochmielenia. Oczywiście nie powiem, żeby wyszło jakoś bardzo źle, ale mimo wszystko oczekiwałem zdecydowanie większej kompleksowość i szerszej palety smaków.

Tuż przed planowanym losowaniem nagród zamieniłem kilka słów z Michałem Mielczarkiem, podyskutowałem z Monsieour Kopyrem i Grzegorzem Korczem o kondycji rynku sztosów zagranicznych w polskich warunkach sklepów specjalistycznych, dokończyłem fotorelację i już nastała pora, aby się zbierać. Planowane na 22:00 wyjście przesunęło się na okolice 1:00, więc jak zwykle nie wyszło, che che. Niemniej nie żałuję, bo czas spędzony tego dnia w Tap Housie zaliczam do bardzo udanych. Z kolei całej ekipie tegoż przytulnego przybytku życzę wszystkiego, co najlepsze oraz osuszania kranów w tempie mknącego ekspresu TGV. Sto Lat Tap House i do zobaczenia!

CDN…

ZOBACZ PEŁNĄ FOTORELACJĘ!

2 uwagi do wpisu “Chmielobrody On Tour – rejs po Małopolsce

  1. Pingback: Beer News Polska

  2. Pingback: Chmielobrody On Tour – rejs po Małopolsce – Chmielobrody

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s