Krakowski Bottle Sharing, czyli jak połączyć przyjemne z przyjemniejszym. Cz. 2

Dzisiaj pora na drugą odsłonę moich wrażeń z zeszłotygodniowego bottle sharingu (pierwszą znajdziecie tutaj -> KLIK!). A więc bez zbędnego przedłużania przed Wami kolejne miejsca w klasyfikacji generalnej. Dla przypomnienia do tej pory wyniki prezentują się następująco:

16. Berliner Kindl Schultheiss Brauerei – Berliner Kindl Weisse (Berliner Weisse)
15. Tempest Brewing Co. – Unforgiven Red Rye (Smokey Red)
14. De Struise Brouwers – Tsjeeses Reserva PBA (Belgian X-mas Ale Port Barrel Aged) (2013)
13. Browar Widawa – Imperial Wild Black Kiss R (Imperial Stout Rum BA)
12. Brokreacja – The Gravedigger (Russian Imperial Stout – warka do 30.06.2016 r.)
11. Piwowarownia – Pożegnanie Korporacji (Russian Imperial Stout – warka do 12.2016 r.)

Kolejne pozycje zajmują:

Miejsce 10

Schneider Weisse G. Schneider & Sohn – Aventinus (Eisbock)

Aventiuns był ostatnim piwem, wypitym podczas degustacji. W sumie nie ma się czemu dziwić, bo zawartość alkoholu w tej niepozornej buteleczce osiągnęła poziom 12%, przez co trafiła ona na koniec kolejki. Spodziewałem się tutaj mocno likierowego, deserowego piwa i właśnie taki trunek dostałem. Nos nęciły wyraźne aromaty bananów, podsypanych szczyptą goździkowej nuty. Można też było wyczuć alkohol; na szczęście w tej szlachetnej i zupełnie nieprzeszkadzającej postaci. Co prawda spodziewałem się po Aventinusie pełniejszego ciała, ale z pewnością nie można mu zarzucić wodnistości. W smaku ten Eisbock jest wyraźnie owocowy, z brzoskwiniami na czele. Szkoda tylko, że nie dostałem wyższej goryczy, bo wówczas byłbym nad wyraz zadowolony. A tak po prostu było niezwykle smacznie. 7/10

Miejsce 9

Jerry Brewery – Triss Coffegold (Coffee RIS)

Jerry umie nie tylko w blogi. On też potrafi w piwo! Dowodem tego niechaj będzie jego domowy, kawowy RIS, jakim nas uraczył podczas sobotniego spotkania. 25,5 BLG, 10,6 % alk., ok. 65 IBU oraz dodatek w postaci kawy zrobiły na mnie wrażenie. Niestety w aromacie kawa poszła delikatnie w stronę ekspresu przelewowego, co na szczęście nie popsuło wrażeń zapachowych. Bo tak oprócz kawy dostaliśmy fajną paloność ze słodów i czerwone owoce. O wiele lepiej Triss zaprezentowała się w smaku. Wysoka, niezwykle przyjemna słodycz wpadała idealnie w smak wiśni i rewelacyjnie łączyła się z subtelną kwasowością kawy. Gorycz nieźle kontrowała całość, chociaż w mojej opinii mogłaby być nieco wyższa. Mimo drobnych niedociągnięć ten domowy RIS to zdecydowanie udane piwo, z którego niejeden kontraktowiec mógłby czerpać wzór. 7/10

Miejsce 8

Harviestoun Brewery – Ola Dubh 21 Year Special Reserve (Old Ale)

Od piw mieszczących się w Top 50 serwisu Ratebeer należy wymagać więcej. I właśnie takie wymagania postawiłem Ola Dubh 21. Aromat tego Old Ale’a to kompozycja, składająca się ze słodkich pralin, lekkiego popiołu, mieszających się z akordami palonego drewna. Po pewnym czasie sznytu całości dodała gorzka czekolada. Nie powiem – zapach dość zaskakujący i niezwykle przyjemny. Kilka łyków trunku uwypukliło zdecydowaną gorycz, która do subtelnej orzechowości w smaku całkiem nieźle pasowała. Można też było wyczuć odrobinę nut torfowych, które ja w piwie bardzo szanuje. Jedynie lekki brak ciała oraz nieco za wysoka alkoholowość tego piwa odrobinę obniżyła noty Ola Dubha. 7/10

Miejsce 7

Browar Kormoran – Imperium Prunum (Porter Bałtycki z Suską Sechlońską – 1 warka)

Pamiętam moje pierwsze spotkanie z Imperium Prunum. Najzwyczajniej w świecie zamurowało mnie i nie potrafiłem zebrać szczeny z podłogi przez dobrą godzinę. Jakimś cudem udało mi się zdobyć po tym doświadczeniu jeszcze dwie butelki – jedną wypiłem niedługo po zakupie, druga  zaś trafiła na roczne leżakowanie. Po tej drugiej spodziewałem się jeszcze większego ciosu, spotęgowanego siłą dojrzewania. Co z tego wszystkiego wyszło? Piwo przy pierwszym spotkaniu z moim nosem uraczyło mnie lekkim sosem sojowym, za którym wyraźnie na pierwszy plan wyszła suszona śliwka, czekolada oraz odrobina ciasteczek. Szlachetny, likierowy alkohol okazał się być całkiem na miejscu i podkręcał wcześniej wspomniane aromaty. Imperium Prunum w ustach to przede wszystkim skojarzenia z wigilijnym kompotem z suszonych śliwek. I nie zrozumcie mnie źle – to skojarzenie było całkowicie przyjemne. Dość znaczną słodycz mogłaby kontrować wysoka gorycz, której tutaj trochę zabrakło. Jeśli miałbym wydać werdykt, czy lepsze Imperium leżakowane czy świeże, to zdecydowanie stawiam na świeże. Leżakowane też dobre, ale mimo wszystko trochę straciło w stosunku do tego, co miałem okazję pić rok wcześniej. 7/10

Miejsce 6

Browar Aurora + Jerry Brewery – Princess D’Alderaan (Flanders)

No i po raz kolejny Jerry pokazał swój piwowarski kunszt; tym razem w towarzystwie domowego browaru Aurora. Co prawda to chyba ten drugi miał większy wkład w całość, ale kto by tam zwracał uwagę na takie szczegóły. Księżniczka Alderaanu powala aromatem. Jest po prostu pięknie. Czerwone owoce, czereśnia, wanilia, odrobina pomarańczy oraz akordy brettowe. To wszystko tutaj jest i komponuje się niczym gronostaj z damą na portrecie autorstwa pewnego włoskiego malarza. Co prawda piwo to mogłoby być trochę pełniejsze, ale i tak skojarzenia z dobrej klasy, wytrawnym szampanem powodują, iż Princess D’Alderaan oceniam dość wysoko. I co najważniejsze – nie kupicie tego w sklepie. Także jeśli będziecie mieli okazję dorwać gdzieś Jerrego z butlą tegoż specyfiku, to bez obawień proście o chociażby dwa, trzy łyczki. 7.5/10

 

Miejsce 5

Thornbridge Hall + St. Eriks Bryggeri – Imperial Raspberry Stout

Jakiś czas temu miałem okazję pić bardzo dobry porter z malinami z browaru Harviestoun (KLIK!). Nie powiem – oceniłem to piwo bardzo wysoko. Dlaczego wspominam o nim w tym miejscu? Ano dlatego, iż Imperial Raspberry Stout, uwarzony w kooperacji browaru Thornbridge i St. Eriks okazał się niemal tymże porterem, ale na sterydach. Wcielenie to nabrało ciała i pełni, a słodki zapach szkockich malin przelał się także na smak. Czekolada całości nadała pięknej krągłości i fajnie kontrowała delikatną kwasowość tytułowego, czerwonego owocu. O ile jestem zwolennikiem klasycznych RISów, bez dodatków, tak tutaj zostałem kupiony. 8/10

C. D. N.

Reklamy

3 uwagi do wpisu “Krakowski Bottle Sharing, czyli jak połączyć przyjemne z przyjemniejszym. Cz. 2

  1. Pingback: Krakowski Bottle Sharing, czyli jak połączyć przyjemne z przyjemniejszym. Cz. 1 – Chmielobrody

  2. Pingback: Piątek, 13 stycznia 2017 | Beer News Polska

  3. Pingback: Krakowski Bottle Sharing, czyli jak połączyć przyjemne z przyjemniejszym. Cz. 3 – Chmielobrody

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s