Browar Cameleon – Karminowy (Black IPA)

Kiedy w maju tego roku Browar Cameleon wchodził na polską scenę piwnego kraftu nie wierzyłem, że pozostanie na niej na dłużej. Ot „młodzież” zabrała się za warzenie swojego pierwszego piwa i wymyśliła sobie do tego styl, którego w tamtym czasie na rynku było pod kurek. To się nie mogło udać. Jakież było moje zdziwienie, kiedy na premierze Zielonego, bo tak właśnie ekipa nazwała swojego debiutanta, zostałem przezeń totalnie zaskoczony. Na plus oczywiście. Okazało się, że Browar Cameleon umie w White IPA, czego potwierdzeniem niech będzie bardzo wysoka nota dla Zielonego od samego Simona Martina (tak, to ten Simon z piwa Pinty – Call Me Simon).

Chłopaki zawiesili sobie poprzeczkę bardzo wysoko, więc z tym większą niecierpliwością czekałem na ich kolejne pomysły. A sprawa nie była prosta. Najpierw miał pojawić się Chabrowy, czyli New Zealand Wheat. Niestety browar, który uwarzył dla Cameleonów Chabrowego, dał ciała i całe piwo poszło w kanał. Na szczęście nasi młodzi, dzielni piwowarzy kontraktowi nie poddali się i szybko zmienili miejsce warzenia swoich konceptów. I tak oto parę tygodni temu światło dzienne ujrzała ich świeżutka Black IPA, nazwana „Karminowy”. Ciekawi czy poprzeczkę udało się utrzymać na tym samym poziomie?

Parafrazując klasyka – BIPA, jak BIPA, wygląda tak samo, czyli wspaniale. Tzn. przynajmniej ten konkretny Black India Pale Ale właśnie tak się prezentuje. Do tego ta piana! Drobna, jasnobeżowa, pozostawiająca elegancką koronkę wokół szkła. Nic dodać, nic ująć. A jakże to piwo pięknie pachnie! Delikatne akcenty palone rewelacyjnie mieszają się z owocami egzotycznymi, pośród których mango gra taką rolę, jakby za rękę sam Steven Spielberg je prowadził. Dodatkowo warto wspomnieć, iż palność nie przeszkodziła w tym, aby Karminowy w aromacie był niezwykle rześki i orzeźwiający. I ja takie kompozycje szanuję. Niezwykle zaskakującą cechą Karminowego jest jego faktura. Jezusie Nazarejski, jakże to piwo jest gładkie i pełne. Średnie wysycenie z pewnością sprzyja temu odczuciu i idealnie pasuje do tego piwa. Kiedy już efekt „wow” z wrażeń  organoleptycznych opadnie można zauważyć, jak wiele dzieje się tutaj w smaku. Lekko schowana paloność wychodzi teraz zdecydowanie do przodu, a mango przygrywa temu, jak Hetfield Hammettowi pod solówki (ale tylko na Kill’em All 😉 ). Stosunkowo wysoka, lekko popiołowa gorycz idealnie kontruje owocowość tego trunku. Splot tych wszystkich cech Karminowego powoduje, iż znika on ze szkła w tempie przegłosowywanych nocami ustaw w polskim Sejmie. Po wszystkim pozostaje jeno tęsknota i pusta butelka z rewelacyjną etykietą.

Mimo drobnego potknięcia z Chabrowym, Browar Cameleon pokazał że nie zamierza obniżać swoich lotów, czego potwierdzeniem zdecydowanie będzie właśnie Karminowy. Ta rewelacyjna Black IPA pokazuje, iż nie mamy do czynienia z przypadkiem i łutem szczęścia, a z piwowarami, którzy wiedzą, jak zrobić dobre piwo. Tylko czy teraz ekipa Cameleona zdecyduje się na wskoczenie na wyższy poziom? W mojej opinii już czas, aby zainwestować i wypuścić przynajmniej 3 różne piwa w jednym czasie, tym samym na stałe wpisując się w krajobraz polskich browarów kontraktowych, okopujących czołowe miejsca na podium. Tego sobie, Wam i Browarowi życzę. A Karminowy dostaje zasłużone 9/10

Jedna uwaga do wpisu “Browar Cameleon – Karminowy (Black IPA)

  1. Pingback: Środa, 23 listopada 2016 | Beer News Polska

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s