Browar Staropolski – Tradycyjne Mocne

Niemcy mają chyba lekki odpał na punkcie czystości. I nie, nie chodzi mi tutaj jedynie o pewnego niemieckiego polityka austriackiego pochodzenia, który leczył swoje kompleksy poprzez anihilację ludzkości. Przykładów jest więcej. Co powiecie o słynnej, niemieckiej chemii? No przecież też musi być prima sort i czyścić lepiej, niż Małgorzata Rozenek pokazywała to w swoim programie na TVNie. Do piwa Niemcy również musieli dorzucić swoje trzy, czyste grosze. Mowa tutaj o Reinheitsgebot, czyli Bawarskim Prawie (a jakże) Czystości. Podpisany i ogłoszony 23 kwietnia 1516 roku akt prawny głosił, iż do produkcji piwa można używać jedynie wody, jęczmienia i chmielu. IST DAS KLAAAAAAAAAAAAAR?!? Gdyby ówcześni Bawarczycy mieli pojęcie o istnieniu drożdży, to pewnie by je dopisali. No ale nie wiedzieli, nie dopisali i tak już zostało. Tej idei przyklasnął (pewnie nieświadomie) Browar Staropolski, wypuszczając piwo Tradycyjne Mocne. No skoro „Tradycyjne”, to musi być czyste, a skoro czyste, to podlegające pod Reinheitsgebot, a skoro podlegające pod Reinheitsgebot, to w jego składzie, a konkretnie w opisie składu musi się znaleźć: woda, słód jęczmienny, chmiel i ani słowa o drożdżach. Szybki rzut oka na puszkę i wszystko się zgadza. Oczywiście o drożdżach cicho sza, bo jeszcze nam się Wilhelm IV w grobie zacznie obracać. Może Browar Staropolski śladem średniowiecznych piwowarów także zaszczepia te sprytne grzyby z powietrza? Powietrze zresztą będzie miało w tym piwie wiele do powiedzenia. Ale od początku.

Tym razem pozwoliłem sobie na lekką dozę ekstrawagancji i piwerko poleciało do mojego ulubionego kieliszka degustacyjnego Teku. Prezencja Tradycyjnego Mocnego jest nienajgorsza – złocisty kolor pięknie skrzy się w szkle, a uroku całości dodaje gruba czapa średniopęcherzykowej piany. I nawet skubana trzyma się dość długo, zostawiając delikatną koronkę po każdym łyku. No, no, można by pocmokać z zachwytu. Można by, ale się nie cmoka, bo już z daleka czuć, że coś tutaj nie gra. Dla porządku i przypomnienia – jasny mocny lager europejski powinien być mocny, jasny, bez zbędnych aromatów chmielowych, estrowych czy fenolowych, z delikatnymi nutami słodowymi. Reinheit vor allem! A co kryje się w tym miejscu w naszym dzisiejszym bohaterze. O Panie, cały sad jabłoni najróżniejszej maści. Na wstępnie dostajemy intensywny aromat dojrzałych, czerwonych jabłek, aby po chwili nasz nos uraczyły jabłka mocno niedojrzałe i całkowicie zielone. I nie byłoby to wszystko takie złe, gdyby tych owoców Pan Staszek nie upierdolił w rozpuszczalniku. Normalnie jakby je wziął i wrzucił do wiaderka z tą średnio przyjemną cieczą. Czy to wszystko. A gdzie tam? Pamiętacie, jak we wstępie wspominałem o powietrzu. No, to ktoś się postarał i mocno to piwo napowietrzył, czego dowodem są akordy miodowe. I teraz pomieszajcie to wszystko i wyobraźcie sobie, jak to może pachnieć. Czujecie? Jeśli nie, to sięgnijcie po puszkę tego cudu „staropolskiego” piwowarstwa. Ja nie polecam. Smak to już równia pochyła i jazda po nieheblowanej desce do wanny z… płynem do mycia naczyń. Już wiem, skąd inspirację dla swoich produktów czerpał producent Ludwika. Kropkę nad „i” stawia tak nieprzyjemny posmak alkoholu, jakby sam Tadziu spod sklepu po tygodniowej libacji napluł nam w twarz. Chmielu w tym piwie nie stwierdzono.

Jak się finalnie okazało pierwszoplanową rolę w Tradycyjnym Mocnym nie odegrał Wilhelm IV ze swoim Bawarskim Prawem Czystości, a rozpuszczalnik w dość czystej postaci. Jak na piwo z tego segmentu mogło być nieźle i całkiem pijalnie. OK, być może estry nie są pożądane w tym stylu, ale hej – mówimy o FHPie za ok 2 zł per puszka, więc chyba można by przymknąć oko, prawda? Niestety nie wyszło, a octan etylu mocno obniżył notowania Tradycyjnego Mocnego, nadając mu Laur Konsumenta FHP! Dzieci, nie próbujcie tego w domu. W zasadzie to w ogóle tego nie próbujcie. 7/10 w skali FHP

PS

Dla przypomnienia:

1-2 – najlepsze, czyli najgorsze – toż to szok, że Tadziu z ławki może sobie golnąć taki specjał!

3-4 – kraft wśród FHPów – można wypić bez obawień, Janusz pił na grillu i cmokał z zachwytu!

5-6 – eFHaP pospolity – trzeba pić latem, ciepłe i koniecznie w autobusie spod kurtki!

7-8 – laur konsumenta – jest podłe, tanie i w sam raz na ławkę pod blokiem!

9 – medal pana kerownika – jak se zmrozisz, to może dotrwasz do połowy, bo dalij to już tylko kibel!

10 – Grand Prix FHP – najgorsze, czyli najlepsze – ściek, kanał i wymiociny; nawet Sebek nie do se rady!

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s