Browar Łańcut – Chorągiew Rodowa (Ryżowe IPA)

Za siedmioma górami, za siedmioma rzekami, za siedmioma lasami i pięcioma morzami powstał, wskrzeszony na popiołach poprzednika, Browar Łańcut. Szefowie tegoż przybytku postawili sobie za cel stworzenie dobrego piwa. I to nie jednego! Pomysł był zacny, koncept słuszny, a do tego mieszkańcy okolicznych wiosek, pamiętający czasy świetności starego browaru czekali z utęsknieniem na to, co piwowarzy z Łańcuta uwarzą. Mijały dni i tygodnie, podczas których praca w browarze wrzała, kotły buchały parą, a zapach gotowanej brzeczki wypełniał nie tylko teren tegoż przybytku, ale i całą okolicę. Kiedy nadszedł, czas główny piwowar rzekł „oto teraz należy piwo nasze rozlać w butle i beczki”. Jak powiedział, tak zrobili, a złocisty trunek rurkami, wężykami i zakolami powędrował w szkło. I tak jedna z tych butelek, okraszona niewiele mówiącą nazwą „Chorągiew Rodowa” trafiła w moje ręce, abym mógł i Wam przybliżyć to, czym po dziś dzień chce się szczycić bohater tej opowieści. Tylko czy  jest czym się szczycić?

Niestety Browar Łańcut za bardzo nie umie w grafiki. I nie powiem, ale po dziś dzień dziwi mnie to, że w krafcie trafiają się etykiety, jakie kompletnie nie przyciągają wzroku i skupienia. No przyjrzyjcie się tej butelce. Bliżej jej do koncernowych konceptów, niż do pomysłów Radugi, Kraftwerków czy chociażby nawet Doctor Brew. I co ma wspólnego chorągiew rodowa z ryżem albo IPA? OK, rozumiem że chodzi o odwołanie do tradycji regionu, szlacheckości i staropolszczyzny. Ja tego jednak nie kupuję. I gdyby nie to, iż piwo do degustacji wybrała mi Pani Kapitan, tak pewnie nigdy bym po „Chorągiew” nie sięgnął. I jeszcze brak dokładnego składu na kontrze. Ej, ja na serio chce wiedzieć, jakiego chmielu piwowar dorzucał do  kotła, bez konieczności wchodzenia w internety! No ale dobra, czepiam się detali, a nie to jest tutaj daniem głównym.

Chorągiew Rodowa po przelaniu do szkła wygląda tak, jak wyglądać powinno ryżowe IPA – słomkowo żółty, minimalnie zmętniony trunek przykrywa piękna czapa drobnej piany. Piany, która strasznie długo się utrzymuje i rewelacyjnie koronkuje. Samo piwo mocno zaskakuje. Pamiętając Oto Mata IPA z Pinty spodziewałem się raczej sesyjnego piwa, o dość czystym profilu. A tu jak mnie z zaskoczenia nie uderzą w nos intensywne owoce cytrusowe i egzotyczne. Tym drugim wtórują lekkie aromaty białych owoców, kojarzących mi się z winogronami. Kontrą do tych dość słodkich zapachów jest rewelacyjnie wytrawny trunek, w którym owocowość nadal gra pierwsze skrzypce. Chorągiew Rodowa jest piwem pełnym, pijalnym i wyraźnie goryczkowym. I tutaj pojawia się jedyny minus, bo gorycz ta jest trochę zbyt intensywna, łodygowa i mocno ściągająca. Oczywiście absolutnie nie jest to wadą, a dla niektórych hop headów będzie to nawet zaletą. Dla mnie jednakowoż można było tę gorycz lekko stonować. Reszta najzwyczajniej w świecie się zgadza.

Chorągiew Rodowa przywołuje we mnie mocne skojarzenia z bajką o brzydkim kaczątku (ten bajkowy wstęp to tak nie bez powodu w końcu, c’nie? 😉 ). Bo tak najpierw dostałem średniej urody butelkę, z której po przelaniu wyszło rewelacyjne piwo. Naprawdę, nie spodziewałem się tak wiele po tym stylu i po takiej grafice na froncie. Browar Łańcut potwierdza po raz kolejny, że nie ma co oceniać piwa po okładce… znaczy się po etykiecie. Ja co prawda dalej będę sobie pod nosem marudził, że brzydkie i oni nie umio w grafiki, ale będę przy tym popijał sobie to piwko z uśmiechem i zadowoleniem na twarzy. 7/10

Jedna uwaga do wpisu “Browar Łańcut – Chorągiew Rodowa (Ryżowe IPA)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s