Browar Hajer – Rajza na Antypody (Rye Pale Ale)

Wakacje to piękny i beztroski czas. Wyjazdy na egzotyczne wyspy, kąpiele w ciepłych morzach, spacery po plaży, hulanki wieczorami w klubach i knajpach. Tak, to na to wszystko czeka przeciętny Kowalski okrągły rok. W tym momencie (wrzesień A. D. 2016) większość Kowalskich te przyjemności ma już niestety za sobą. A co przed nami? Wizja ponad 300 dni w biurze/za kierownicą samochodu/na budowie/za sklepową ladą/etc., bez litości i zmiłowania, gdzie jedynym morzem, w jakim będzie można się zanurzyć, to morze goryczy i rozpaczy. W sukurs tym wizjom przybywa Browar Hajer ze swoim nowym piwem. Czy aby na pewno nowym? W sumie Rajza to temat dość mocno ograny, ale hola, hola! Tym razem zamiast do Kalifornii chłopaki z Bierunia chcą nas zabrać w podróż na Antypody. Tak na marginesie – rajza po śląsku oznacza właśnie podróż. A jak wyszedł Hajerom ten zabieg?

Nim wyruszymy w kierunku tych nowozelandzkich wysp zerknijmy na to, jak Rajza na Antypody prezentuje się w szkle. Zmętniony trunek zdobi piękna, drobnopęcherzykowa piana, utrzymując się dość długo w szklance i ślicznie koronkując podczas picia. Zapowiada się bardzo dobrze, więc nie pozostaje nic innego, jak zapiąć pasy i ruszyć w drogę. Pierwszy przystanek, na którym się zatrzymujemy, to doskonały wstęp do głównej atrakcji wieczoru. Mam tu na myśli bardzo wyraźne nuty owoców egzotycznych, podbudowane przyjemną ziołowością chmielu, z akordami słodowymi i żywicznymi. Czuć w nosie, że w tym piwie użyto słodów żytnich i ja temu propsuję! Co tu dużo mówić – żyto to jeden z moich ulubionych tematów, jakie mogą pojawić się w tym złocistym trunku. Drugi przystanek to już samo serce Antypodów. Kilka łyków i… nie ma połowy piwa. Ale jak to? Przecież ja dopiero zacząłem, a już jestem w połowie imprezy? W sumie czemu się tu dziwić? Rajza na Antypody urzeka przede wszystkim swoją gładką i aksamitną fakturą. W tym miejscu po raz kolejny wzniosę hymn pochwalny dla słodów żytnich, bo to one zapewne zrobiły tutaj robotę. Równie urokliwy jest smak – wytrawny charakter tego piwa świetnie zgrywa się z jego owocowo-egzotycznym i pełnym profilem. Goryczka jest średnio wysoka i całkiem nieźle utrzymuje się w ustach, a niewysokie wysycenie dodatkowo sprzyja niezwykłej pijalności tego piwa. Jeszcze jeden łyk i… szkło świeci pustkami, a po Rajzie na Antypodach zostają już tylko wspomnienia.

Muszę przyznać, iż wycieczka jaką serwuje nam ekipa Hajera zostawia po sobie wyborne wspomnienia. Nie dość, że bardzo przyjemnie przywołuje beztroskę wakacyjnych wojaży, to na dodatek pozostawia po sobie szeroki uśmiech na twarzy. Tutaj nie ma przypadków i nietrafionych decyzji. Rajza na Antypody być może nie jest piwem wybitnym, ale z pewnością trzyma bardzo wysoki poziom i potwierdza wysoką formę Hajerów. Ja z pewnością na Antypody wybiorę się nie raz, nie dwa, bo ta podróż jest po prostu tego warta. 8/10

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s