Browar Gentleman – Gwóźdź Programu (Australian Red Ale)

Dzień dobry. Żyję i mam się całkiem dobrze. No może nie do końca jestem zadowolony z faktu chwilowej przerwy w prowadzeniu bloga, ale hej – kilka tygodni abstynencji z pewnością wyszło mi na zdrowie i każdemu taki zabieg od czasu do czasu polecam. Łatwiej trzymać dietę, szybciej zrzuca się wagę, a i wątroba jakoś tak bardziej radosna się wydaje. Niemniej dość tego dobrego – w końcu piwo samo się nie wypije, a teksty same się nie napiszą. A więc do dzieła. Na pierwszy ogień lecimy z nowym browarem Gentleman i ich Gwoździem Programu, czyli Australian Red Ale’em.

Jak na Red Ale przystało piwo prezentuje się jak należy – ot jest umiarkowanie czerwone, delikatnie zmętnione, ze średniopęcherzykową pianą, która całkiem nieźle koronkuje. Mogłaby co prawda utrzymywać się nieco dłużej, ale hej – nie można mieć wszystkiego, prawda? A co Gwóźdź Programu proponuje nam w bukiecie? Oczywiście karmel na pierwszym planie nie będzie tutaj zaskoczeniem, a w dodatku jest on nienachalny i nieprzesadzony. Brawo. Jak do tego dołożymy nuty cytrusowe i charakterystyczną ziołowość, pochodzącą z chmielu, to już robi nam się całkiem przyjemnie. W tle dodatkowo pięknie grają subtelne nuty jagodowe, co przy użyciu Topaza nie powinno dziwić. Podsumowując – aromat robi robotę. Po kilku łykach wcale nie jest gorzej. Piwo jest wytrawne, rześkie i bardzo dobrze ułożone. Słodycz zeszła prawie do zera, co wpisuję na listę plusów (nic tak nie psuje mi degustacji, jak słodkie i karmelowe trunki). Goryczka jest wyraźnie zaznaczona, przyjemna i nie męcząca. I w zasadzie w tym miejscu mógłbym zakończyć ten opis i bardzo tego bym sobie życzył. Niestety. W międzyczasie Gwóźdź Programu nieco się ogrzał i wyszło szydło z worka. Tzn. nie szydło, a diacetyl konkretnie. Na szczęście nie jest on jakoś wyraźnie zaznaczony i za bardzo nie przeszkadza, no ale jest. A mogłoby go nie być. Szkoda.

Fanem Red Ale’i jakoś specjalnie nie jestem, ale od czasu do czasu sięgam po tego typu piwa, licząc na przyjemne zaskoczenie. Nie powiem, ale Browar Gentleman tym piwem odrobinę mnie zaskoczył. Spodziewałem się przeciętnego, słodkiego i mocno karmelowego piwa, a dostałem fajnie ułożony trunek, który całkiem przyjemnie się pije. Byłoby bardzo dobrze, gdyby nie ta maleńka łyżeczka dziegciu w beczce piwa w postaci diacetylu. Może kolejna warka nieco dłużej poleży w tankofermentorze i temat będzie załatwiony? Tego życzę, bo chętnie sięgnę po to piwo ponownie. No i te jagody… cały czas gdzieś mi w tle fajnie marsza grają. 6.5/10

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s