Browar PiwoWarownia – Czarna Mańka (American Stout)

Marianna Łaszcz –  kobieta niezwykłej urody, wzbudzająca ogromne emocje wśród męskiej części populacji przedwojennej stolicy Polski. W zasadzie to nie wiadomo, czy istniała naprawdę i czy ballady o niej głoszone to historie wyssane z palca czy też jest w nich ziarno prawdy. Fakt jest taki, iż Czarna Mańka, bo tak właśnie ją nazywano, to synonim piękna, urody, ale też tragicznego losu (ponoć popełniła samobójstwo). Czarna Mańka to także „bohaterka” etykiety amerykańskiego Stoutu, jaki wypuściła na rynek załoga PiwoWarowni. Nie powiem, dość odważne posunięcie, aby swoje piwo nazywać w ten sposób. Po pierwsze mało kto kojarzy, o co/kogo w ogóle chodzi. Po drugie Browar Bazyliszek także wypuścił piwo o tej samej nazwie. Po trzecie – skoro los Czarnej Mańki okazał się tragiczny, to czy tutaj będzie podobnie? A może po wypiciu w głowie zostaną same pozytywne skojarzenia z tą bohaterką? Zobaczmy.

Po przelaniu tego Stoutu do szkła pierwsze moje skojarzenia powędrowały raczej w kierunku wątpliwej urody starszej pani, niż w stronę urokliwej i nęcącej swym dekoltem niewiasty. Bo tak oto dostajemy ciemno-brunatny, lekko zmętniony trunek z kiepskiej jakości pianą, znikającą w oka mgnieniu i pozostawiającą jedynie delikatną, białą obrączkę wokół szklanki. Naprawdę spodziewałem się genialnie czarnego piwa z czapą twardej, drobnej i beżowej piany. No dobrze, ale może to we wnętrzu Czarnej Mańki drzemie jej siła i piękno? Aromat zdaje się potwierdzać te przypuszczenia. Egzotyczno-cytrusowe nuty, płynące z użytego chmielu Simcoe mieszają się z mleczną czekoladą, kawą i akcentami palonymi. No i już humor nieco mi się poprawił, bo taki zapach to ja szanuję. W smaku niestety jest już nieco gorzej; jak na 14 BLG powinno być pełniej, czego dowiódł chociażby Farorz z browaru Hajer. Abstrahując od tego dostajemy trochę fajnej kawy, którą podkręca lekka paloność tego piwa. Jak na amerykański Stout przystało Czarna Mańka jest lekko kwaskowa, z mocną goryczką. I tutaj muszę się przyczepić, bo gdyby właśnie nie charakter tej goryczki, to dałbym punkcik więcej. Ma ona charakter popiołowy i zbyt długo zalega. Może komuś takie tematy pasują, ale mnie w tym stylu to niestety trochę przeszkadza.

Mam lekko mieszane uczucia wobec tej propozycji PiwoWarowni. Czarna Mańka z jednej strony uwodzi i nęci przyjemnym aromatem, ale z drugiej strony, kiedy bliżej się jej przyjrzymy na światło dzienne wychodzi kilka jej niedoskonałości. To trochę jak ze zdjęciami po Photoshopie. Niby w albumie jest pięknie, ale na żywo już nie mamy się czym zachwycać. Żeby nie było, to piwo nie jest złe, nie ma wad i z pewnością znajdzie ono  swoich amatorów, ale ja nie jestem do tej Pani jakoś zbytnio przekonany. 6/10

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s