Kingpin – Aficionado (Peated Coffee & Tea Ale)

ionad.jpeg

Z angielskim mam tak, że zawsze jakoś się w tym języku dogadam, słówek trochę znam i co prawda mogłoby być lepiej, ale źle też ni ma. Niemniej jednak przymiotnik „peated” był dla mnie raczej obcy i kojarzył mi się z groszkiem lub z czymś pochodnym. Ale że groszek w piwie? Był już śledź, to może i ktoś z groszkiem poszalał?! Otóż nie – peated oznacza torfowy, dzięki czemu Aficionado z browaru Kingpin od razu zwróciło moją baczną uwagę. Jeśli do tego dołożymy kawę i herbatę, to moja uwaga zostaje skupiona w 100%.

Etykieta wyżej wspomnianego „Miłośnika” (hiszp. aficionado – miłośnik) głosi, iż jest to Peated Coffee & Tea Ale. I faktycznie sporo w tym prawdy, bo nuty dymno-torfowe buchają ze szkła niezwykle intensywnie. Od razu wiadomo, że nie będzie to wyrób dla przeciętnego Kowalskiego. Jednakowoż ten, kto czytał moje wcześniejsze wypociny wie, jaką miłością darzę tego typu aromaty. I muszę przyznać – ekipa Kingpina tym zapachem na wstępie mocno mnie otumaniła. Ale zaraz, zaraz, gdzie tutaj kawa i herbata? OK, jakieś lekkie nuty ziołowe da się wyczuć i podciągnąć je pod temat zielonej herbaty, ale kawa chyba po prostu gryzie glebę. Bardzo podobnie jest po pociągnięciu kilku łyków. Ponownie torf gra główną rolę, co mnie osobiście pasuje, ale znowuż kawa została chyba w całości przykryta przez tego „ziemnego” bohatera. Herbata stara się nieśmiale przebić i majaczy sobie gdzieś w tle, nie utrzymując się jednak zbyt długo. Duży plus z kolei należy się za dość umiarkowaną goryczkę – w zbyt większym stężeniu mogłaby ona negatywnie wpłynąć na pijalność Aficionado. A tak dostajemy trunek dość pełny i pijalny. Oczywiście pod warunkiem lubowania się w klimatach dym-gleba-torf.

Osobiście mam z tym piwem lekki problem. Z jednej strony pasuje mi ono bardzo właśnie dzięki pierwszym skrzypcom, granym przez sekcję dymno-torfową, a z drugiej strony brak wyraźnej roli kawy i herbaty gryzie się z tym, co mówi etykieta. Będę chyba jednak dość krytyczny i właśnie przez brak harmonii między nutami torfowymi, a akordami kawowo-herbacianymi dam 5.5/10 za styl, a 7/10 za subiektywne wrażenia smakowe. I coś czuję, że jeszcze się kiedyś z Aficionado spotkamy.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s